Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anka Lewandowska nie sądziła, że będzie jej tak ciężko! "Leciały łzy, spałam na dywanie"

Anna Lewandowska (29 l.) postanowiła opowiedzieć o trudach macierzyństwa. W najnowszym wywiadzie zapewnia, że pierwsze miesiące po narodzinach Klary były bardzo trudne...

Anna i Robert od ponad roku są szczęśliwymi rodzicami małej Klary.

Reklama

Na Instagramie jej mamy zaroiło się oczywiście od zdjęć pociechy. Radosne chwile to jednak tylko część ich życia.

Okazuje się bowiem, że Lewandowskiej po narodzinach dziecka było bardzo ciężko.

Postanowiła o tym opowiedzieć na swoim nowym portalu Baby by Ann. Przesłodzony do granic wytrzymałości wywiad przeprowadziła z nią Kasia Burzyńska.

Dowiadujemy się z niego m.in., że Lewandowska swoją ciążę zawierzyła Matce Boskiej, a z powodu porodu Robert spóźnił się na ważny trening. Nie to było jednak najgorsze.

Anka postanowiła bowiem wyprowadzić z błędu złośliwców, którzy zarzucają jej, że ta nic nie wie o trudach macierzyństwa, bo od opieki nad Klarą ma sztab specjalistów, dzięki czemu może pozwolić sobie na prowadzenie bloga i wizyty na siłowni. 

To jednak nieprawda. Zaraz po narodzinach Klary Anka sama opiekowała się maleństwem. Ponoć było jej tak ciężko, że zasypiała nawet na podłodze! 

"Nieprzespane noce, Robert grający co trzy dni. Na początku nie miałam pomocy, często zasypiałam na dywanie, gdzie popadnie. Byłam sama. Bałam się, że ze zmęczenia zasnę przy Klarze. Pamiętam jak po trzech tygodniach pojechałam na zakupy sama, nie było mnie 40 minut. To był wyczyn! Nagrywałam przyjaciółkom filmiki, że wyszłam z domu. Po zakupy spożywcze" - wspomina.

Na tym nie koniec "dramatu". Najgorsze nadeszło, gdy Robert pojechał na zgrupowanie i została sama.

"Kiedy już to się stało, nad wanienką tak mi łzy leciały, tak płakałam, że Robert pojechał, że będziemy przez tygodnie same i że to on zawsze kąpał Klarę... Bardzo mi było smutno. Najgorsze jednak dla nas były nieprzespane noce. W pewnym momencie miałam wrażenie, że chodzę na czworakach, nie wiedziałam jak się nazywam. Dodatkowo dochodziły jeszcze moje obowiązki zawodowe i domowe" -  żali się.

Ciekawe, jak w takim razie radzą sobie kobiety z kilkorgiem dzieci do wychowania?

Współczujecie? 

Dowiedz się więcej na temat: anna lewandowska

Reklama

Reklama

Reklama