Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Alicja Bachleda-Curuś przerywa milczenie w sprawie Colina! "O alimenty nigdy nie występowałam"

Alicja Bachleda-Curuś (34 l.) ma żal do mediów, że te nie dostrzegają jej zawodowych sukcesów, a interesują się niemal wyłącznie, z kim sypia...

W 2008 roku polskie i światowe media obiegła informacja, że hollywoodzki gwiazdor ma romans z polską aktorką. 

Niestety, ich wielka miłość nie przetrwała próby czasu, ale Bachledzie udało się zaliczyć kilka prestiżowych imprez, gdzie pozowała z Colinem na ściankach. Nie zapominajmy oczywiście o owocu ich miłości, czyli synku Henrym.

Od tamtej pory minęło już sporo czasu, ale media wciąż ponoć piszą tylko o tym epizodzie z jej życia. Bachleda nie ukrywa, że bardzo ją to drażni, bo przecież mogliby pisać o nowych produkcjach, w których ponoć występuje. Aktorka po raz pierwszy poinformowała, że nigdy nie wystąpiła o żadne alimenty od Farrella!

"Od wyjazdu z Polski zrobiłam około 20 filmów w Stanach i Niemczech, ale uwagę zwraca tylko to, jakie mam relacje z Colinem, jakie alimenty dostaję i jakiej wielkości mam kredyt. O alimenty nigdy nie występowałam, również nie posiadam wspomnianego kredytu" - żali się w "Grazii" Ala.

Reklama

Chwilę później zapewniła jednak, że ma superkontakt z ojcem Henry'ego.

"Ja go sama nie wychowuję. Mam z jego tatą bardzo dobre relacje i mimo że nie jesteśmy razem, wychowujemy Henia wspólnie w miłości i przyjaźni. Myślę, że to była i jest najlepsza z opcji" - twierdzi.

Teraz Bachleda związała się z zarabiającym miliony dolarów koszykarzem Marcinem Gortatem. Nie chce jednak o tym zbyt wiele mówić!

"Nie pytaj mnie o Marcina - poleciła dziennikarce 34-latka. Staram się nie opowiadać o swoim życiu prywatnym, między innymi dlatego, że nie chcę tworzyć dodatkowej przestrzeni do plotek" - dodaje.

Cóż, w imię chronienia swojej prywatności obydwoje nieźle się ostatnio rozgadali. Marcin też udziela wywiadu za wywiadem, ale oczywiście o Alicji nie chce mówić, choć i tak mówi...

"Irytują mnie kłamstwa. Rozumiem, że jesteśmy popularni, ale nie mogę zgadzać się na zamieszczanie wyssanych z palca wiadomości. Najgorsze, że media mieszają do tego nasze rodziny, w tym syna Alicji. To budzi mój wielki sprzeciw. Oboje jesteśmy gotowi, aby wyciągnąć prawne konsekwencje z tego powodu. Nie chcemy być parą celebrytów, która będzie opowiadała o sobie. To, co się dzieje między nami, zostanie między nami"- mówił koszykarz w rozmowie z magazynem "Pani".

Wierzycie, że faktycznie nie dostaje pieniędzy do Colina?

Dowiedz się więcej na temat: Bachleda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje