Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Aleksandra Górska i Jerzy Bińczycki: ta miłość nie miała szans!

Jerzy Bińczycki (†61 l.) długo zabiegał o względy sympatycznej studentki. Wreszcie odwzajemniła jego uczucia. Jednak czar bardzo szybko prysł. Rozstanie było bolesne...

W trakcie egzaminów wstępnych do krakowskiej szkoły aktorskiej dotknęła go tragedia. Nagle zmarła jego ukochana mama. Dla Jerzego Bińczyckiego była ideałem kobiety i najbliższą sercu osobą. Bardzo przeżył jej odejście, pogrążył się w żałobie i melancholii.

Reklama

Z tego odrętwienia i przygnębiającego smutku pewnego dnia wyrwała go dwa lata młodsza studentka, którą zobaczył na korytarzu w szkole. Aleksandra Górska (80 l.), filigranowa blondynka o subtelnych rysach, od pierwszej chwili skradła jego serce.

Zaczął o nią intensywnie zabiegać. Wkręcił się do paczki jej kolegów, bywał w klubach, do których chodziła. Czasem udało mu się dyskretnie wsunąć do jej książki romantyczny wiersz. Ola wydawała mu się spełnieniem marzeń.

Jednak ona wtedy była zakochana w innym studencie. Po drugim roku jej chłopak wyleciał z uczelni, wzięto go do wojska. Siłą rzeczy ich uczucie powoli wygasło. Wtedy Jerzy wykorzystał szansę i zostali parą. To nie był łatwy związek. 

"Binio na zewnątrz wydawał się spokojny, ale wewnątrz szalał. Miewał dziwne pomysły. Rozrabiali razem z moim byłym mężem, Markiem Walczewskim. Takie dwa wariaty" - mówi "Dobremu Tygodniowi" Anna Polony, która była z nimi na jednym roku.

Ola czuła, że to nie jest to. Ich relacja słabła. Po dyplomie w 1960 roku wyjechała do Katowic do pracy w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego. Jerzy ukończył akademię rok później. Dostał angaż do tej samej placówki. Jechał z nadzieją, że do siebie wrócą, ale okazało się, że ma rywala.

***
Czytaj więcej na kolejnej stronie: 

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Bińczycki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje