Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ale sensacja! Kozidrak i Pietras wytrzymali bez siebie tylko rok!

Dwa lata po rozwodzie piosenkarka bardzo zbliżyła się do byłego męża. Andrzej znów jest jej jedynym menadżerem i kontroluje jej życie. A przecież Beata chciała wolności...

Jak skontaktować się z Beatą Kozidrak (58)? Zaprosić ją na sesję zdjęciową lub wywiad, zaproponować inną współpracę?

Reklama

Takie pytania zadają sobie ostatnio osoby związane ze światem show-biznesu: dziennikarze, muzycy, projektanci mody. 

Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi – tylko za pośrednictwem Andrzeja Pietrasa (64 l.) – byłego męża wokalistki, który po roku przerwy ponownie został jej menadżerem. 

Piosenkarka dwa lata temu postawiła na nowych, młodych współpracowników, pozwoliła, by nad jej wizerunkiem i kontaktami z mediami czuwała menadżerka takich gwiazd, jak Natasza Urbańska czy Doda – Monika Kordowicz – ale nagle wróciła pod skrzydła ekspartnera...

Znajomi wokalistki są zaniepokojeni faktem, że Pietras decyduje o wszystkim, co dzieje się wokół Beaty i Bajmu. 

"Znów zupełnie przejął nad nią kontrolę, a pretekstem jest rok jubileuszowy, kiedy ich zespół świętuje 40-lecie istnienia serią spektakularnych koncertów" – twierdzi w rozmowie z "Na Żywo" osoba z otoczenia muzyków. 

"Najwyraźniej jednak Beata sama wyraziła na to zgodę" – kwituje rozmówca.

W niedawno udzielonym wywiadzie artystka nie szczędziła pochwał pod adresem byłego małżonka.

"Wspólnie pracujemy nad jubileuszem Bajmu, innymi koncertami i projektami. Wspieramy się i to jest bardzo kreatywna współpraca" – zapewniła. 

Wcześniej, goszcząc z Pietrasem w studiu „Dzień Dobry TVN”, podkreślała, jak głębokie łączą ich więzi. 

"Mamy cudowne córki, zawsze byliśmy, jesteśmy był ogromnie wzruszony" - mówiła. 

Oboje zachowywali się, jakby rozwód nigdy nie nastąpił. A przecież jeszcze przed jego ogłoszeniem Pietras pokazywał się w towarzystwie dużo młodszej kobiety. Beata po odejściu od męża nagrała płytę pod tytułem „B3”, co znaczy po polsku „Być wolnym”.  

"Ekscytujące jest to, że mogę robić, co chcę" – mówiła wówczas wyzwolona spod wpływu partnera gwiazda. Nie ukrywała, że praca była jej lekarstwem na smutki.

"To, że nasz związek był nieudany, nie znaczy, że mamy siedzieć i to opłakiwać. Trzeba wyjść do ludzi i szukać szczęścia. Nie myśleć o tym, dlaczego ten związek się rozpadł" – przekonywała. 

Bliskie jej osoby wiedziały, jakie przyczyny doprowadziły do tego, że postanowiła od męża odejść. Miała już dość jego despotyzmu i zaborczości. 

"Żyję tak jak chcę, z tymi, którzy mnie szanują, lubią, kochają. Chcę umówić się ze znajomymi na kolację czy drinka – nikt mnie nie ogranicza" – zachwycała się odzyskaną wolnością.

Nie potrafią bez siebie żyć?

W wywiadach artystka zadeklarowała, że znalazła nową miłość, ale z tajemniczym adoratorem nikt jej nie widział. Czy historia o romansie miała wzbudzić zazdrość Andrzeja? 

Pietras obserwował bacznie poczynania eksżony. Był pod wrażeniem jej solowej płyty. Intrygowała go nowa Beata. Para zaczęła się spotykać, początkowo sporadycznie, potem coraz częściej. 

"Andrzej zrozumiał, jaki skarb stracił, będąc zbyt zaborczy i nie doceniając ukochanej" – twierdzi osoba z jego otoczenia.

Młoda kobieta, z którą podobno przez pewien czas mieszkał muzyk, wyprowadziła się. W domu, który wynajmował, zaczęła dokuczać mu samotność, więc postanowił przenieść się do Warszawy, gdzie nowe życie układa sobie Beata... 

Tegoroczne wakacje byli małżonkowie planują spędzić w swoim hiszpańskim domu. Razem. Czy do Polski wrócą jako para?



Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Kozidrak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »