Agnieszka Serafin dla Krzysztofa, rolnika z Podlasia, który postanowił szuka miłości w programie telewizyjnym, przyjechała z Londynu, gdzie układa sobie życie, pracując jako trenerka personalna. Nie wszyscy widzowie uwierzyli w szczerość jej intencji.
Widzowie mieli podejrzenia co do Agnieszki z "Rolnika" 12
Część widzów programu "Rolnik szuka żony" zastanawiała się, jak Agnieszka odnajdzie się w gospodarstwie, którego właściciel nie potrafi zadbać nawet o własne krowy.
Pojawiły się też wątpliwości, czy wysyłając list do Krzysztofa miała świadomość, że jeśli między nimi zaiskrzy, będzie musiała wywrócić do góry nogami całe swoje życie. Niektórzy rozważali, czy jest na to gotowa, a inni, że być może jej życie w Londynie nie jest tak idealne, jak je przedstawiała.
Krzysztof na widok Agnieszki oniemiał z zachwytu i chociaż zaprosił do swojego domu również Milenę, było jasne, że już podjął decyzję. Widzowie nie byli zachwyceni jego wylewnością i w komentarzach radzili mu, by przestał osaczać wybrankę czułością i wyznaniami.
Agnieszka i Krzysztof: burzliwa znajomość zakończyła się rozstaniem
Ona zresztą też sprawiała wrażenie, jakby potrzebowała więcej czasu niż dwa dni, by ogarnąć emocje.
Jak przewidywała większość widzów, skończyło się rozstaniem. O tym, że nie przebiegło ono w ciepłej atmosferze, świadczyło choćby to, że w finałowym odcinku Krzysztof nawet nie chciał się przywitać się z Agnieszką.
Ona sama, choć po zakończeniu programu zapewniała, że nie żałuje udziału, nie ukrywała też, że kosztowało ją to sporo nerwów. Zresztą, jak ujawniła na Instagramie, wciąż otrzymuje niemiłe wiadomości. Ujawniła kilka z nich, wraz ze zdjęciami autorów. Jak dała do zrozumienia, w jej opinii, tego rodzaju komentarze znacznie gorzej świadczą o tych, którzy je piszą niż o adresatach:
"Story dotyczyło krytyki, która wylała się na mnie w ogromnej ilości, która była trudna do zniesienia i krzywdząca dla mnie. I wiecie co? Był taki moment, że to zaakceptowałam. Doszłam do wniosku, że to nie o mnie, że to są słowa, które powinny mnie krzywdzić ale są nieprawdziwe".
Agnieszka z "Rolnik szuka żony" 12 wciąż otrzymuje niemiłe wiadomości
Jak ujawniła Agnieszka, postanowiła nie psuć sobie życia cudzymi frustracjami. Przyznała, że początkowo wciągnęło ją czytanie komentarzy, ale szybko uznała, że nie warto:
"Śmiać mi się chciało, ile wiadomości nieprawdziwych słuchałam o swojej osobie. Poszłam do wniosku, że szkoda mi energii, by się tym przejmować, płakać godzinami. By się skupić na swojej pracy, tylko by myśleć o tym, co się dzieje w internecie. Ale wczoraj coś we mnie pękło. Wiecie czemu? Bo pomimo, że program już dawno się zakończył, osoby które wylewały tę niechęć do mojej osoby na portalach plotkarskich, przyszły na mój profil (Facebook. Instagram, Tiktok). I nie ukrywam, może trochę mnie to zabolało, że pomimo czasu, ludzie wciąż mają tyle złości w sobie".
Jak ujawniła kandydatka z 12. edycji "Rolnika", mimo wszystkich przykrych sytuacji, które stały się jej udziałem, nie straciła wiary w ludzi. Jak przekonuje, warto być miłym dla innych, tym bardziej, że nigdy nie wiadomo, na kogoś się trafi. Można bowiem wyrządzić komuś wielką krzywdę.
"Nie akceptuje takiej informacji, że ''Agnieszka wzięła udział w programie, więc powinna się z tym liczyć''. Nie, nie powinnam się z tym liczyć, bo ja cały czas wierzę, że powinniśmy być dla siebie dobrzy. Może to naiwne myślenie. Nie byłam przygotowana, tylko pamiętajcie, ja jestem silną babką ale nie wszyscy są tacy jak ja. Swoje wypłakałam, a na drugi dzień musiałam wracać do pracy. Musiałam żyć swoim życiem, a w internecie toczyło się drugie story na mój temat. To nie było przyjemne".
Zobacz też:
Klaudia i Valentyn z "Rolnik szuka żony" pokazali pokój malucha. Tak mu urządzili
Marta Paszkin zaskoczyła wyznaniem. Tak małżeństwo zmieniło jej życie








