Reklama

Reklama

Reklama

Agnieszka Pilaszewska: Dawno nie była tak szczęśliwa

Agnieszka Pilaszewska (54 l.) przez długi czas wcielała się w rolę Aliny w serialu "Miodowe lata". Pewnego dnia, ku swojemu zaskoczeniu, dowiedziała się, że zostanie zastąpiona inną aktorką. Dziś nie żałuje, że tak się właśnie stało. Ma teraz sporo powodów do zadowolenia. Jej wielką dumą jest jej córka, która postanowiła iść w jej ślady...

"Powinnam mieć milion rad, ale mam tylko jedną: nie bój się, dziecko!" – wyszeptała ukochanej córce w listopadzie, przed obroną dyplomu w studium aktorskim w Olsztynie.

Agnieszka Pilaszewska cieszy się, że wreszcie, po latach, będą bliżej siebie.

Tuż po maturze Kornelia oznajmiła: "Jadę do Paryża”. 

Wraz z mężem, scenarzystą Maciejem Maciejewskim (61), ucieszyli się, iż pociecha chce kontynuować rodzinną tradycję ale nie przypuszczali, że tak szybko będą musieli się zmierzyć z syndromem pustego gniazda. 

Agnieszka dodatkowo wyrzucała sobie, iż pracując, przegapiła wiele ważnych chwil w życiu jedynaczki.

Reklama

"Za takie rozdarcie zawsze płaci się wysoką cenę" – mówiła. 

Na szczęście w tym trudnym okresie miała obok swą bratnią duszę, Macieja.

Gdy go poznała, wiedziała, że będzie ojcem jej dzieci. Ostatnio nawet wykonują ten sam zawód, piszą scenariusze. 

W ich dwupoziomowym warszawskim mieszkaniu słychać zgodny stukot klawiatur komputerów małżonków.

"W domu mi najlepiej. Maciejewski jest taki sam. Razem sobie dziczejemy" – żartuje aktorka. 

Nie ukrywa, że tęsknili za energiczną i roześmianą Kornelią.

Agnieszka niczego nie pragnęła bardziej niż przytulić córeczkę, gdy ta w obcym kraju, żaliła jej się do słuchawki.

Mama liczyła, że po zakończeniu nauki latorośl wróci do Polski, ale ta wyjechała do Ameryki.

Kornelia uczyła się fachu na kursach Stelli Adler i w szkole Jamesa Franco. Ale i tak za największy autorytet uważa mamę. 

"Jest moją mentorką oraz nauczycielką" – podkreśla.

Teraz, po obronie dyplomu, rusza na podbój show- biznesu. Ma już na koncie role w serialach, zagrała w filmie „Jak poślubić milionera”

"To dla mnie najpiękniejszy człowiek w kosmosie, w ogóle jestem fiśnięta na jej punkcie" – mówi Pilaszewska.

"Chciałabym żyć drugie tyle, żeby zobaczyć, jak rozwinie swoje piękne skrzydła" - dodaje. 

Wraz z Maciejewskim wyczekują kolejnych wizyt ukochanej jedynaczki.

***

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Pilaszewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »