Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Krukówna nie miała szczęścia w miłości! To rozstanie było dla niej dramatem!

Agnieszka Krukówna (46 l.) kiedy doskonale radziła sobie w pracy, w jej życiu prywatnym nie działo się najlepiej. Po wielu miłosnych niepowodzeniach zraziła się do mężczyzn na dłuższy czas. Teraz może się to jednak zmienić!

Od najmłodszych lat była rozchwytywana. Grała w filmach dla dzieci, potem w kinowych hitach i teatrze. Nie układało się tylko w jej życiu osobistym... Któregoś dnia Agnieszka Krukówna wstąpiła do salonu optycznego, by naprawić ulubione okulary przeciwsłoneczne.

Reklama

Sympatyczny optyk Radosław zajął się jej własnością z takim zaangażowaniem, że wdała się z nim w pogawędkę. Dawno nie czuła się tak dobrze w towarzystwie mężczyzny, dla którego nie była gwiazdą, ale zwyczajną dziewczyną. On z kolei twierdził potem, że... nie wiedział, z kim ma do czynienia. Pani Agnieszka miała za sobą rozstanie z operatorem Marianem Prokopem (50 l.).

Nie wyszło im, bowiem mężczyzna nie potrafił zakończyć poprzedniego związku. Choć na ekranie i scenie grała silne bohaterki, prywatnie była ich przeciwieństwem. Mówiono, że wrażliwej aktorce w odzyskaniu życiowej harmonii pomogłaby nowa miłość, ale pani Agnieszka była tak zawiedziona, że nie szukała towarzystwa mężczyzn. Jednak gdy po kilku dniach wróciła po okulary, dała się zaprosić na prawdziwą randkę.

"Zepsute okulary spowodowały rewolucję. Radek tak wpadł mi w oko, że moje dotychczasowe poglądy o szczęśliwej samotności wzięły w łeb. Zakochałam się! Nie przypuszczałam, że coś takiego może mi się przydarzyć" - opowiadała.

Dzień ślubu miał być najważniejszy w jej życiu.

"Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy i tylko to się dla mnie liczy. A pomyśleć, że jeszcze rok temu twierdziłam, że z nikim się nie zwiążę" - mówiła.

Ceniła to, że jej ukochany nie jest artystą.

"Aktor potrafi świetnie grać także w życiu. Nie wierzyłabym takiemu za grosz! A Radek jest naturalny, naprawdę mu ufam" - przekonywała.

Pochodząca ze śląskich Dobieszowic aktorka postanowiła wziąć ślub w pałacowej kaplicy w Świerklańcu. Sama zaprojektowała suknię ślubną, w doniczkach wyhodowała gardenie na wiązankę. W sylwestra 2003 roku pobrali się. Pan młody przyjął nazwisko żony. Wesele na 130 osób trwało do rana.

Potem państwo młodzi udali się w podróż poślubną aż na Mauritius. Pani Agnieszka lubiła opowiadać, jak bardzo jest szczęśliwa. Znów zaczęła grać i bywać.

"Wyciszyłam się, uspokoiłam, nabrałam optymizmu. Kiedyś łatwo wpadałam w dołki. Przy Radku złe nastroje jakoś mnie omijają" - zwierzała się.

Jednak życie z artystką dla optyka okazało się nie lada wyzwaniem.

"Jestem okropną żoną. Rzadko gotuję, szybko wpadam w złość. Ale bardzo kocham Radka, więc mam nadzieję, że mi to wszystko wybaczy" - mówiła aktorka.

I wybaczał. Jednak w rok po ślubie, gdy wróciła w środku nocy po spektaklu do domu, stwierdziła, że... się wyprowadził. Pan Radosław wcześniej wielokrotnie zgłaszał pretensje, że żona, zamiast z nim, wciąż przebywa w teatrze. Nie podobał mu się jej rozkład dnia.

Ona wstawała o świcie, sama piła kawę. On budził się, gdy była już za drzwiami. Rano biegła na próby, wieczorem na spektakl. Nie widział w tym wszystkim miejsca dla siebie. Narzekał, że wiecznie wraca do mieszkania, w którym jej nie ma.

A nawet kiedy była, to i tak nie miała dla niego czasu. Siedziała obok, ale myślami była gdzie indziej, skupiona na pracy. Patrząc na opróżnione półki i szuflady, aktorka wiedziała, że to już koniec jej małżeństwa. Nawet nie zadzwoniła do męża, aby cokolwiek wyjaśniać. Popadała ze skrajności w skrajność.

To cieszyła się, że z jej życia zniknął mężczyzna, który ją zawiódł, to znów rozpaczała, że ktoś, komu ufała, okazał się inny niż myślała. Miała do niego żal, że nie walczył o nią, że tak po prostu zrezygnował i odszedł... Rozżalona zostawiła za sobą stolicę i mieszkanie, w którym już nikt nie czekał.

Częściej bywała w Poznaniu, gdzie grała w jednym z teatrów, a jeszcze częściej w Wiedniu. Tym razem na długo zamknęła się na miłość. Nieczęsto spotykała się ze znajomymi, których z każdym rokiem miała zresztą coraz mniej. Ten styl życia, spóźnianie się na próby do teatru, a nawet rezygnacja z roli niemal w przededniu premiery, spowodowały problemy zawodowe i plotki, że nie pokonała do końca dawnych słabości.

Gdzie się podziała ta piękna kobieta, od której nie można było oderwać oczu? Czy już nigdy nie wróci? - pytano. Dzisiaj jej partnerem jest również człowiek spoza artystycznej branży, Ukrainiec mieszkający w Polsce. Aktorka twierdzi, że dopiero teraz uczy się pokory w związku. I wiele wskazuje na to, że nie tylko tam.

"Popełniłam wiele błędów" - przyznaje pani Agnieszka. I z wdzięcznością przyjmuje propozycje pracy, choć nie ma ich już tyle, co kiedyś...

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Krukówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje