Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Kotlarska zginęła tragicznie. Teraz jej zabójca znów jest na wolności

O tej zbrodni mówiła cała Polska. Teraz na jaw wychodzą nowe fakty. Okazuje się, że zabójca polskiej modelki, Agnieszki Kotlarskiej (†24 l.), od niedawna znów jest na wolności. Jej bliscy boją się o własne życie. Psychopata już w celi odgrażał się, że chce dokończyć dzieła.

O tej zbrodni mówiła cała Polska. Nie było osoby, której nie poruszyłby los barbarzyńsko zamordowanej Agnieszki Kotlarskiej, modelki, mającej na koncie wiele tytułów w prestiżowych konkursach piękności. Wróżono jej międzynarodową karierę, ale zamiast tego los zgotował jej prawdziwe piekło.

Jej urodę po raz pierwszy doceniono w 1990 r. podczas wyborów Miss Wrocławia. Konkurs okazał się dla niej ważny z dwóch powodów - Agnieszka zdobyła tytuł najpiękniejszej i poznała o 13 lat starszego od siebie organizatora wyborów Miss Polski Jarosława Świątka.

Latem 1991 r., w czasie finału konkursu w Sopocie, byli już parą. Agnieszka wygrała wybory i wkrótce jako pierwsza Polka zdobyła tytuł Miss International w Tokio. To z kolei zaowocowało propozycjami od najlepszych projektantów mody w Nowym Jorku, Mediolanie, Paryżu.

Gdy Agnieszka zaczęła pracę dla słynnego projektanta, stęskniony Jarosław zrobił, co w jego mocy, by zdobyć amerykańską wizę. Kiedy się udało, znów mogli być razem. Wkrótce okazało się, że modelka jest w stanie błogosławionym.

Choć szefowie agencji namawiali ją na aborcję, dając jej do zrozumienia, że dziecko może zakończyć jej karierę, nie zdecydowała się na ten krok. Nie dopuszczała nawet do siebie takiej myśli. Chciała być mamą, nie mogła się doczekać, kiedy weźmie w ramiona swoje maleństwo.

Zanim to się stało, Jarek poślubił ukochaną w ratuszu na Manhattanie, a potem wspólnie wrócili do domu. Agnieszka zdecydowała, że chce rodzić w Polsce. Gdy w 1994 r. powitali na świecie Patrycję, zgodnie przyznali, że ich życie przypomina bajkę. 

Niestety, była to bajka bez szczęśliwego zakończenia. Dwa lata później modelka szykowała się wraz z mężem i dzieckiem do podróży do Nowego Jorku, gdzie miała podpisany kontrakt reklamowy ze słynną marką. Niestety, nigdy tam nie dotarła...

W sierpniu, kilka dni po swoich 24. urodzinach, została wspólnie z ukochanym napadnięta pod swoim domem przez psychofana Jerzego L. Otrzymała cztery ciosy. Atakujący dokładnie wiedział, gdzie uderzyć. Zadawał ciosy w serce, płuca, wątrobę, aortę. Zmarła w karetce.

- Długo byłem na środkach uspokajających. Nie ożeniłem się po raz drugi. To niemożliwe. Raz się zakochałem, raz kochałem i będę kochał do śmierci - wyznał Jarek, który podczas napadu sam został poważnie ranny.

Reklama

Napastnik zgłosił się na policję i przyznał się do morderstwa. Dostał wyrok 15 lat, wyszedł na wolność w 2012 r. i dwa dni później znów zaatakował. Tym razem ofiara przeżyła, a on powtórnie trafił do celi na 1,5 roku.

Jego powrót zza krat oznacza strach i niepewność dla bliskich Agnieszki. Choć od jej tragicznej śmierci minęło wiele lat, rodzina nie może czuć się bezpiecznie.

- Podobno morderca zwierzał się w celi współwięźniom, że jego marzeniem jest dokończenie dzieła, czyli zabicie mnie i córki - wyznał wdowiec.

Obawiając się, że morderca wdroży swój plan w życie, podjął dramatyczną decyzję związaną z wyprowadzką za granicę. - Nie można ich znaleźć na Facebooku ani w książce telefonicznej. Właśnie ten ostatni sposób wykorzystał zbrodniarz, by odnaleźć Agnieszkę - zdradza Armin Kurasz, reżyser dokumentu o miss "Będę cię kochał aż do śmierci".

A mąż modelki dodaje smutno: "My nigdy nie będziemy żyć normalnie. Mam oczy wokół głowy. Bezpieczeństwo jest najważniejsze".

O córce Agnieszki i Jarka wiadomo tylko tyle, że jest wysoka i szczupła jak mama. Ale kariera w modelingu jej nie interesuje.

*** 

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotlarska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje