Reklama
Reklama

80 tys. za nagie zdjęcia Steczkowskiej

80 tys. zł ma zapłacić "Super Express" Justynie Steczkowskiej za opublikowanie bez wiedzy i zgody znanej piosenkarki jej nagich zdjęć z letniego wypoczynku w Turcji. Tabloid ma ją również przeprosić za naruszenie dóbr osobistych - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

Wyrok nie jest prawomocny. Zapewne obie strony będą apelować, bo w pozwie Steczkowska żądała 400 tys. zł zadośćuczynienia.

"Nawet jeśli powódka nieostrożnie korzystała z plaży bez kostiumu, to nie upoważniało to pozwanych do wykorzystania takich zdjęć" - mówiła sędzia Hanna Muranowska-Suchocka w ustnym uzasadnieniu wyroku. Podkreśliła, że pozwani wykorzystali zdjęcia dla zwiększenia nakładu gazety.

Latem 2008 r. "SE" pod tytułem "Rajskie wakacje Justyny" opublikował kilka nagich zdjęć Steczkowskiej z jej wypoczynku na Tureckiej Riwierze. "Cieplutka woda Morza Śródziemnego sprawiły, że nasza seksowna piosenkarka baraszkowała po plaży golusieńka jak ją Pan Bóg stworzył" - pisano w komentarzu.

Reklama

Piosenkarka uznała to za naruszenie swych dóbr osobistych w postaci prawa do prywatności i ochrony wizerunku. Pozwała wydawcę i redaktora naczelnego "SE", żądając 400 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin w mediach. Pozwani wnosili o oddalenie powództwa.

Sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych, takich jak ochrona prywatności i intymności, gdyż redakcja nie zwróciła się do Steczkowskiej o zgodę na opublikowanie zdjęć, a ona sama - jak uznał sąd - "nie przyczyniła się do zainteresowania mediów jej prywatnym wyjazdem na wypoczynek".

Sędzia Muranowska-Suchocka podkreśliła, że powódka musi się jako osoba publiczna liczyć z mniejszym prawem do ochrony życia prywatnego, ale nie oznacza to, że jest jej zupełnie pozbawiona. "Są pewne granice wykorzystania takich zdjęć" - dodała sędzia. Zwróciła uwagę, że zdjęcia zrobiono z dużej odległości, gdy powódka przebywała na plaży, która nie była ogólnodostępna.

Mocą wyroku wydawca i redaktor naczelny "SE" mają przeprosić powódkę na łamach swej gazety i w jej wydaniu internetowym oraz zaprzestać publikacji inkryminowanych zdjęć w internecie. Mają też zwrócić Steczkowskiej 4,5 tys. zł kosztów procesu. Sąd uznał, że kwota 80 tys. zł zadośćuczynienia będzie odpowiednia do skali naruszenia dóbr powódki. Według sędzi, to i tak "dość znaczna" kwota, a musi być na tyle dotkliwa, by redakcjom nie opłacało się takie naruszanie dóbr osobistych.

Pełnomocnik nieobecnej w sądzie Steczkowskiej, mec. Maciej Ślusarek, powiedział PAP, że jego klientka rozważy apelację, bo kwoty proponowane przez różne redakcje za "rozbieraną sesję" znacznie przewyższają 80 tys. zł, która staje się swego rodzaju zachętą do naruszania dóbr osobistych. Pełnomocnik "SE" wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku.

Znane postacie show-biznesu wygrywają coraz częściej procesy przeciw kolorowym pismom o ochronę dóbr osobistych, najczęściej za naruszenie prywatności. Redakcje dowodzą zaś, że same "gwiazdy" często beż żenady sprzedają swą prywatność.

Nawet "celebrities" mają prawo do ochrony prywatności - uznał w 2008 r. Sąd Najwyższy, potwierdzając sądowy nakaz przeprosin przez "Fakt" aktorki Anny Muchy i zapłaty jej 75 tys. zł za publikację jej zdjęć topless bez jej zgody.

W marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał "SE" przeprosiny Małgorzaty Kożuchowskiej i wypłacenie jej 40 tys. zł zadośćuczynienia za publikację bez zgody znanej aktorki jej zdjęć topless na plaży w Grecji.

W tym samym miesiącu Sąd Okręgowy Warszawa-Praga orzekł, że "SE" ma zapłacić Dodzie 25 tys. zł i przeprosić ją za podanie nieprawdy, jakoby popularna piosenkarka pojawiła się na jednej z branżowych imprez bez spodniej garderoby.

PAP/pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Justyna Steczkowska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama