Tomasz Raczek chwalił "Lalkę" Netfliksa
Tomasz Raczek, otwiera się w nowym oknie zajmuje się recenzowaniem i krytyką filmową już od lat osiemdziesiątych. Zachwycony był nim już Zygmunt Kałużyński, który zresztą dekadę później prowadził z nim program o tej tematyce. Do dziś opinia Raczka liczy się w branży, a on sam wie, że może sobie pozwolić na szczerość.
Być może to dlatego był jednym z niewielu, który śmiało pochwalili nową serialową adaptację "Lalki", otwiera się w nowym oknie, jaką dla platformy Netflix wyreżyserował Paweł Maślona. Choć ta wersja spotkała się ze sporą krytyką widzów, zgorszonych licznymi zmianami względem książki Bolesława Prusa, to Raczek do nich nie należał.
Netflix robi nowe "Noce i dnie". Opinie już podzielone
Netflix, zachęcony komercyjnymi sukcesami adaptacji słynnych polskich książek (ten osiągnęła też "Lalka", zajmując trzecie miejsce na liście najpopularniejszych nieanglojęzycznych seriali na świecie), od razu wziął się za kręcenie kolejnego głośnego tytułu.
Wiadomo, że już ruszyły zdjęcia do nowej wersji książki "Noce i dnie", otwiera się w nowym oknie Marii Dąbrowskiej. Do tej pory jedyną adaptacją był film z 1975 roku w reżyserii Jerzego Antczaka, w którym Bogumiła Niechcica zagrał Jerzy Bińczycki, a Barbarę - Jadwiga Barańska.
Premiera "Nocy i dni" Netfliksa zaplanowana jest na 2027 rok, otwiera się w nowym oknie. Za reżyserię odpowiada Kamila Tarabura, która jest w kontakcie z Antczakiem, bardzo ciekawym nowej wersji. Główne role zagrają Tomasz Schuchardt i Jaśmina Polak. Ta ostatnia ledwie kilka dni temu zdobyła nagrodę za rolę kobiecą na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Fakt, że Netflix kręci swoje "Noce i dnie" już wywołał burzę. Karol Strasburger, czyli filmowy Józef Tolibowski, zdążył ogłosić, że nowa wersja nie jest nikomu potrzebna, otwiera się w nowym oknie, bo poprzednia jest zbyt idealna, by trzeba było coś zmieniać. Zupełnie innego zdania jest Tomasz Raczek.
Tomasz Raczek kibicuje nowej wersji "Nocy i dni"
Dziś nie brakuje głosów, że "Noce i dnie" z 1975 roku to niedościgniony wzór i wielkie kino. Jeszcze w 2015 tytuł otrzymał Diamentowe Lwy w Gdyni za najlepszy film 40-lecia, a w 2026 wpisano go na listę dziedzictwa filmowego. Jednak zdaniem Raczka nowa wersja mogłaby pokazać ciekawą, współczesną perspektywę.
Krytyk w rozmowie z Plotkiem podkreśla, że "każda kolejna wersja daje szansę otwarcia nowej perspektywy na znaną już historię i jej bohaterów". To dlatego nie ma nic przeciwko kolejnym ekranizacjom lubianych powieści. Jak tłumaczy, dzieła Szekspira doczekały się niezliczonej liczby różnych wersji i na to jakoś nikt nie narzeka.
"Każde pokolenie powinno na nowo odczytywać wielkie dzieła, jak "Hamlet", "Lalka" czy teraz "Noce i dnie". Świetny materiał literacki inspiruje, co teraz widzimy. Bogumił i Barbara to ikoniczne postacie polskiej literatury i wyobraźni, a Schuchardt i Polak to fantastyczni aktorzy" - jest już pewny Raczek.
Krytyk filmowy chwali przy okazji nie tylko aktorów, ale i reżyserkę - Kamilę Taraburę i zapowiada: "To się uda".
W tym miejscu warto wspomnieć, że wszyscy pamiętają o nagrodach "Nocy i dni" z 1975 roku, a nie o tym, że film Jerzego Antczaka po premierze zgarnął niemal tyle samo krytyki, co tegoroczna "Lalka" Netfliksa. Ówcześni recenzenci krytykowali zarówno decyzje fabularne reżysera, zdjęcia czy prowadzenie kamery, jak i grę Barańskiej. Czy zatem rację będzie miał Raczek, czy Strasburger? Czas pokaże.

Zobacz też:
Daniel Olbrychski dołącza do oburzonych "Lalką" Netfliksa. "Bezczelność", otwiera się w nowym oknie
Nowa afera między dwiema adaptacjami "Lalki". I to w dzień premiery, otwiera się w nowym oknie








