Wieść o śmierci Hayden Panettiere wstrząsnęła światem. Zmarła tuż przed 37 urodzinami
Nieoczekiwanie w połowie sierpnia świat obiegła wieść o odejściu Hayden Panettiere, otwiera się w nowym oknie. Wiadomość tę przekazał jej ojciec, Skip Panettiere.
"Z głębokim smutkiem przekazujemy wiadomość o śmierci naszej ukochanej Hayden. Była niezwykłą osobą, pełną blasku i niesamowitej energii. Obdarzała ogromną miłością i radością wszystkich, którzy ją znali, a także miliony widzów, którzy oglądali ją na ekranie" - napisał w sieci mężczyzna.
Gwiazda, która dosłownie za parę dni obchodziłaby 37 urodziny, dość wcześnie rozpoczęła karierę zawodową. Początkowo grała w reklamach i próbowała swoich sił w modelingu, ale rozpoznawalność przyniosły jej dopiero filmy takie jak "List w butelce", "Moja miłość" i "Krzyk" oraz seriale "Herosi", "Nashville" i "Ally McBeal".
Okoliczności zdarzenia od początku budziły duże wątpliwości i emocjonowały fanów kobiety oraz prasę. Teraz śledztwo oficjalnie zostało zamknięte. Nie do wiary, jaki podano powód zgonu.
Dzień później spłynęły informacje ws. śmierci Hayden Panettiere. Wstępne ustalenia od razu to pokazały
Dobę po śmierci gwiazdy w rozmowie z Daily Mail służby potwierdziły, że poprzedniego dnia po południu wpłynęło zgłoszenie od "znajomego" Panettiere, który opisał ją jako "nieprzytomną". Wiadomo, że w sobotę, 15 sierpnia, aktorka poleciała z Los Angeles na południe kraju ze swoim partnerem Brianem Hickersonem, z którym od jakiegoś czasu, choć z przerwami, pozostawała w związku.
Próba ratowania kobiety przez służby, które zostały wezwane pod adres w Greenville w Karolinie Południowej, niestety się nie udała. Już wtedy lokalne biuro koronera przekazało, że nic nie wskazuje - jak podał wspomniany serwis - "na żadne oznaki przestępstwa ani podejrzane okoliczności". Nie wszyscy chcieli jednak w to wierzyć.
W kolejnych dniach wyszło na jaw, że w organizmie Hayden znajdowało się sporo różnych substancji, których nadmiar miał doprowadzić do zgonu. Nie jest tajemnicą, że kobieta od lat zmagała się z nadużywaniem napojów wyskokowych i innych szkodliwych dla zdrowia środków; o swojej drodze opowiadała wprost w wywiadach czy autobiografii.
Mimo to niektórzy domagali się przeprowadzenia wnikliwego dochodzenia. Najgłośniej mówił o tym ekspartner Panettiere, Władimir Kliczko, ojciec jej niespełna 12-letniej córki, Kayi.

Kliczko domagał się śledztwa ws. nagłej śmierci eks, a tu taki zwrot. Oto co uznano za przyczynę zgonu Hayden Panettiere
Na początku października portal TMZ informował, że były bokser domaga się wszczęcia śledztwa z uwagi na to, że "osoba spoza rodziny, ale wcześniej powiązana z Hayden" wyniosła z domu i próbowała spieniężyć jej biżuterię.
Tuż przed śmiercią byli partnerzy zdecydowali się też wynająć ochronę jej posiadłości w Los Angeles z uwagi na obawy, że ktoś nieuprawniony w jakiś sposób zdobył do niej dostęp. Owe doniesienia zdecydowanie komplikują wydawałoby się dość jasną sprawę.
Mimo to służby zdecydowały się ją zakończyć. Magazyn "People" przekazał właśnie, że śmierć Panettiere uznano po prostu za następstwo nieszczęśliwego wypadku. Taka decyzja ma być skutkiem badań i wyników dotychczasowych ustaleń.
Taki ruch z pewnością nie uspokoi bliskich aktorki. Na razie nie zabrali oni jednak publicznie głosu.
Zobacz też:
Hayden Panettiere zmarła nagle. Rodzina wciąż opłakiwała jej brata, otwiera się w nowym oknie
Nie żyje Hayden Panettiere. Za kilka dni skończyłaby 37 lat, otwiera się w nowym oknie








