Reklama
Reklama

Gwiazdor "Młodych wilków" zagrał w międzynarodowym hicie. Dostał nagły telefon

Zbigniew Suszyński stworzył niezapomnianą kreację w "Młodych wilkach", ale na koncie ma wiele innych ciekawych ról. Aktor swego czasu robił nawet międzynarodową karierę, a angaż do jednej z produkcji do dziś wspomina z sentymentem. Wtedy zupełnie nie wiedział, co robić.

Zbigniew Suszyński był gwiazdą kina, a i tak nie miał za co żyć

Zbigniewie Suszyńskim w ostatnich dniach było głośno ze względu na jego wyznanie dotyczące wynagrodzenia, które dostawał w czasach, wydawałoby się największej świetlności. Aktor mimo tego, że grał sporo, ledwo wiązał koniec z końcem. Musiał dorabiać pracując fizycznie, co nie mieściło się w głowie niektórym jego kolegom po fachu.

Reklama

Jak się okazuje, życie Zbigniewa Suszyńskiego jest pełne ciekawych anegdotek. O jednej z nich aktor otwarcie opowiedział w wywiadzie.

Zbigniew Suszyński niespodziewanie dostał rolę w międzynarodowej produkcji. Nie wiedział, jak zareagować

W 1983 premierę miał polsko-czechosłowacki hit kinowy "Ślady wilczych zębów", który do tej pory jest jedną z ważniejszych pozycji w dorobku artystycznym Zbigniewa Suszyńskiego.

Aktor w ostatniej rozmowie z "Plejadą" postanowił wrócić wspomnieniami do momentu, w którym dowiedział się o swoim angażu do tej produkcji. Historia, którą opowiedział, wydaje się zupełnie nieprawdopodobna.

"Byliśmy wtedy całym rokiem na obozie konnym, siedzieliśmy na maneżu, z głośników leciało 'Lato z Radiem' i nagle nadano komunikat: 'Pan Zbigniew Suszyński proszony jest o pilny kontakt z Wytwórnią Filmów Fabularnych w Łodzi'" - zaczął swoją opowieść.

Aktor początkowo zestresował się usłyszanym komunikatem. W głowie miał tylko to, że stało się coś złego.

"Nie zapomnę tego do końca życia. Przeraziłem się, bo pomyślałem, że zmarł ktoś z moich bliskich. Przecież ludzi przez rozgłośnię radiową szuka się wyłącznie w ekstremalnych przypadkach. Czarek Pazura, który siedział obok mnie, zanotował kijkiem na piachu numer telefonu, który podano na antenie. Chyba od Wojtka Malajkata dostałem żeton, dzięki któremu mogłem skorzystać z aparatu telefonicznego" - wspominał.

Zbigniew Suszyński rzucił wszystko dla tej roli. Sam nie wiedział, na co się pisze

Zbigniew Suszyński nie miał nic do powiedzenia. Musiał dostosować się do zaleceń, które zostały mu tak niespodziewanie przekazane przez telefon.

"Zadzwoniłem na podany numer, telefon odebrał Zygmunt Wójcik - fantastyczny kierownik produkcji [...]  'Synek, gdzie ty jesteś?' - usłyszałem w słuchawce. Wyjaśniłem, że na obozie konnym. 'Za dwie godziny przyjedzie po ciebie taksówka'" - powiedział.

Dopiero po chwil mężczyzna wyjaśnił Suszyńskiemu, że czeka na niego rola w międzynarodowej produkcji i w związku z tym, na następny dzień musi zjawić się w Pradze na przymiarkach.

"Miałem mnóstwo pytań, ale nie zdążyłem mu ich zadać, bo się rozłączył. Wkrótce przyjechał po mnie samochód, który zabrał mnie do Łodzi. Potem dostałem paszport z Pagartu i następnego dnia wyruszyłem na lotnisko" - mówił aktor, który do tej pory świetnie wspomina pracę na planie wspomnianego filmu.

Czytaj także:
Halo! Wejdź na halotu.polsat.pl i nie przegap najświeższych informacji z poranka w Polsacie.

Zobacz też:

Skolim z koncertów zarabia krocie. Ma też drugą pasję, która nie przynosi mu żadnych dochodów

Edward Miszczak zaskoczył wszystkich. Potwierdził wcześniejsze doniesienia. "Tylko my. Reszta spadła"

Poważne problemy zdrowotne gwiazdora "Rancza". Maciejewski pierwszy raz mówi o tym otwarcie

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Suszyński
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy