Akcja Łatwoganga przeszła do historii. Zebrano bajońską sumę
Przez ostatnie dni media żyły akcją zainicjowaną przez rapera Bedoesa i influencera Łatwoganga. Podczas streamu prowadzonego przez twórcę internetowego pojawiło się wielu celebrytów, którzy w różny sposób zachęcali widzów i firmy do wpłacania datków na rzecz fundacji Cancer Fighters. Finał zbiórki przeszedł najśmielsze oczekiwania - udało się zebrać ponad 282 miliony złotych.
Akcja odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Mimo ogromnego sukcesu jej inicjatorzy szybko zdecydowali się usunąć w cień.
Łatwogang przemówił do fanów. Miał ważny powód
Od początku zbiórki zarówno Łatwogang, jak i Bedoes podkreślali, że nie chcą wykorzystywać jej do promocji własnych kont ani podejmować nowych współprac reklamowych. Unikali także aktywności w mediach społecznościowych, by nie odciągać uwagi od samego celu akcji.
Niespodziewanie jednak w czwartkowe popołudnie Łatwogang odezwał się do internautów na Instagramie.
"Jest sytuacja, w której muszę pokazać się medialnie. Chociaż tylko na to jedno nagranie i oczywiście obiecuję, że to jest ostatnie nagranie i jedyna taka sytuacja przez dłuższy czas" - powiedział tajemniczo influencer.
Łatwogang podjął się współpracy ze znaną firmą. Teraz musiał się wytłumaczyć
Łatwogang wyjaśnił, że zdecydował się odezwać, ponieważ chciał jasno przedstawić pewną sytuację. Jak przyznał, jeszcze przed rozpoczęciem akcji charytatywnej podjął współpracę z jedną z firm. Jej efektem jest napój, który ma trafić do sprzedaży w najbliższym czasie.
"Jest sytuacja, która zmusza mnie do tego, że muszę wam opowiedzieć o jednej rzeczy. (...) Nagrywam to na luzie, szczerze, bez żadnego przygotowania. Nie mam tutaj żadnych PR-owców. (...) Pół roku temu, jeszcze przed tym wszystkim, co się wydarzyło, podjąłem współpracę [...] i wynikiem tej współpracy jest mój produkt - moje picie, które miało wyjść w maju" - poinformował.
Influencer przyznał, że długo zastanawiał się, jak postąpić w tej sytuacji w związku ze zbiórką. Ostatecznie wspólnie z firmą podjęli decyzję, że kontrakt nie zostanie zerwany, a cały dochód ze sprzedaży produktu trafi do fundacji Cancer Fighters.
"Ja również zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu" - dodał dla jasności.
Łatwogang zapowiedział także, że reklamy z jego udziałem zostaną usunięte z mediów społecznościowych. Liczy, że fani zrozumieją jego decyzję i nie odbiorą jej jako próby promocji w tak ważnym dla całej akcji momencie.
Zobacz też:
Blanka Lipińska zdecydowała się na odważny gest. Konsekwencje przyszły z czasem
Trzy dni po akcji Łatwoganga, a tu takie nieprzyjemności. Takiej afery dawno nie było
Katarzyna Dowbor reaguje na burzę wokół Łatwoganga i Owsiaka. Nie mogła dłużej milczeć








