Grażyna Kulczyk przy okazji rozmowy w "Dzień dobry TVN" o swojej pierwszej książce wróciła do wyzwań, których podejmowała się na początku kariery. Bizneswoman wytłumaczyła, że najbardziej cieszyło ją docieranie tam, gdzie wcześniej nikt jeszcze nie dotarł. Zwróciła przy tym uwagę, że znajomość wszystkich przyszłych przeszkód mogłaby skutecznie zniechęcić do realizacji ambitnych planów.
Grażyna Kulczyk zapytana o emocję nie miała złudzeń
Prowadzący w pewnym momencie zauważył, że w książce Kulczyk szczególnie wyraźnie widać kolejne etapy jej drogi i decyzje, które prowadziły do następnych osiągnięć. Mniej miejsca zajmuje natomiast opisywanie emocji. Zapytał więc Kulczyk, czy w świecie biznesu może sobie na nie pozwolić i czy okazuje je dopiero wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Grażyna Kulczyk nie miała wątpliwości. Wprost wyznała, że nie zamierzała odsłaniać przed czytelnikami wszystkiego.
"Ja jestem emocjonalna nawet wtedy, kiedy patrzą na mnie ludzie, bo myślę, że bez emocji, bez takich otwartych relacji z ludźmi i moje życie byłoby trudniejsze. Ale czy koniecznie trzeba było wylać w tej książce wszystkie emocje? Na pewno nie. Coś trzeba dla siebie zostawić. Nie chcę powiedzieć przez to, że być może powstanie ciąg dalszy mojej biografii. Ale zakładając, że mam jeszcze bardzo dużo planów, to myślę, że taki ciąg dalszy może się trafić" - wyznała bez ogródek 75-letnia miliarderka.
Grażyna Kulczyk ma jasny podział w życiu
Kulczyk nie przesądziła zatem, czy napisze kolejną część autobiografii. Dała jednak do zrozumienia, że jej plany wykraczają poza to, co już opisała. W rozmowie pojawił się także temat miejsca, jakie w jej życiu zajmuje sztuka.
Dla Grażyny Kulczyk kontakt z nią wiąże się również z codziennym funkcjonowaniem w biznesie. Opowiadała, że kiedy mierzyła się z trudnym zadaniem, patrzyła na obraz albo wracała myślami do wcześniej oglądanych dzieł. To pomagało jej znajdować rozwiązania. Zapytana o proporcje między obiema dziedzinami, przywołała zasadę, którą przyjęła przed laty.
"Ja założyłam lata temu, że 50 proc. sztuki, 50 proc. biznesu. I myślę, że to jest taki bardzo ładny podział, który w moim życiu przez lata się sprawdzał. I to, że dążyłam do sztuki biznes okazało się bardzo roztropne, bo takie stwierdzenie, że sztuka nie potrzebuje pieniędzy, a artyści tak, pokazuje, że bez pieniędzy po prostu nie ma wspierania sztuki. Bez pieniędzy nie można robić dobrych rzeczy dla artystów" - podsumowała wprost.

Zobacz też:








