Reklama

Reklama

Reklama

Wstrząsające zabójstwo Johna Lennona. Sprawca zbrodni od 42 lat przebywa w więzieniu

Historia ludzkości zna wiele wydarzeń, obok których nie da się przejść obojętnie. Do takich należy zabójstwo Johna Lennona, dokonane przez Marka Davida Chapmana. Ta druzgocąca zbrodnia miała miejsce 8 grudnia 1980 roku. Z tej okazji przypominamy, co wydarzyło się 42 lata temu.

Kim był John Lennon?

Prawdopodobnie nie ma osoby, która chociaż raz w życiu nie słyszała utworu Johna Lennona lub zespołu "The Beatles". Ten brytyjski artysta nie tylko śpiewał, lecz także komponował i tworzył teksty. Już jako dziecko był uzdolniony muzycznie.

W latach 50., będąc uczniem technikum, zafascynował się rock and rollem, a głównie twórczością Elvisa Presleya i Buddy’ego Holly’ego. Jako nastolatek wyróżniający się zdolnościami wokalnymi śpiewał w chórze St. Peter’s Parish Church oraz podczas wydarzeń szkolnych. W 1956 roku John Lennon poznał Paula McCartneya - jak się później okazało, ta przyjaźń odmieniła nie tylko ich życie, ale także zostawiła ślad w historii muzyki.

Reklama

Na początku 1960 roku powstał zespół "The Beatles", w skład którego wchodzili: John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr. Działalność zespołu przypadła na lata 60. i 70. XX wieku. Niestety nieporozumienia między członkami zespołu doprowadziły do jego rozpadu, co ogłosił Paul McCartney 30 grudnia 1970 roku. Jednak to był tylko jeden zamknięty rozdział w życiu muzyka. John Lennon rozpoczął swoją karierę solową.

Stworzył 4 albumy, w tym ten z 1971 roku pt. "Imagine", w którym znalazły się miłosne utwory kierowane do jego żony - Yoko Ono. John Lennon był człowiekiem czerpiącym z życia pełnymi garściami. Jego kunszt muzyczny doceniały miliony ludzi. Artysta zmarł w wyniku postrzelenia przez szaleńca 8 grudnia 1980 roku. Gdyby żył, miałby teraz 82 lata.

Profil mordercy Johna Lennona

Zabójcą muzyka był pochodzący z Honolulu Amerykanin Mark David Chapman, pracujący jako ochroniarz. Wielokrotnie w swoim życiu zażywał narkotyki, a nawet poddawał się leczeniu psychiatrycznemu. Na jego pojmowanie świata mocno wpłynęła książką pt. "Buszujący w zbożu" autorstwa J. D. Salingera.

Przez wiele lat był zagorzałym fanem zespołu "The Beatles", a w szczególności samego Lennona. Albo słuchał utworów legendarnego brytyjskiego zespołu, albo odgrywał je na gitarze. W trakcie okresu studenckiego przeżył załamanie nerwowe, które doprowadziło do głębokiej i niezdrowej fascynacji życiem muzyka. Obsesyjne myśli Marka Davida Chapman spowodowały, że ożenił się z Azjatką tylko dlatego, że przypominała mu żonę Lennona - Yoko Ono.

Pierwsze myśli o zabójstwie muzyka zrodziły mu się w głowie po tym, jak w 1966 roku John Lennon stwierdził publicznie: "Jesteśmy bardziej popularni niż Jezus".

Gdy życie zaczynało mu się wymykać spod kontroli, Lennon stał się dla niego antybohaterem. Jak się później okazało, zabójstwo Johna Lennona planował przez wiele miesięcy, ponieważ nie spodobało mu się to, że muzyk żyje w luksusie, co zostało uwidocznione na ilustracji książki pt. "John Lennon. One Day at a Time".

Morderstwo, które zmieniło bieg historii

W dniu morderstwa, czyli 8 grudnia 1980 roku, portrecistka Annie Leibovitz przyjechała do apartamentu Lennonów, aby wykonać im sesję zdjęciową do kultowego magazynu "Rolling Stones". Po sesji Lennon jeszcze u siebie w domu udzielił wywiadu znanemu DJ-owi z San Francisco, Dave’owi Sholinowi. Muzyk nie wiedział, że to jego ostatni wywiad w życiu - jak się później okazało, stwierdził w nim między innymi: "Wciąż wierzę w miłość, w pokój, w pozytywne myślenie".

Po wywiadzie miał wraz z żoną udać się do studia muzycznego Record Plant Studios w celu nagrania utworu pt. "Walking on Thin Ice". Para, wchodząc do limuzyny pod bramą, spotkała kilku fanów, a wśród nich był Chapman. Przyszły oprawca bez słowa dał muzykowi do podpisania jego najnowszy album "Double Fantasy".

Po spotkaniu z fanami małżonkowie udali się do studia nagraniowego i spędzili tam kilka godzin. W tym czasie Chapman obserwował dom Lennonów z ukrycia. Około godziny 22:00 Lennonowie podjechali po pracowitym dniu pod swój apartament. Oprawca czekał już pod domem ofiary. Nagle pojawił się przed posesją i strzelił pięciokrotnie w stronę muzyka z rewolweru 38 Special Charter Arms. Cztery pociski niestety trafiły w Lennona.

Po oddaniu strzałów natychmiast zareagował portier, wytrącając broń Chapmanowi, powalając go także na ziemię. Morderca jednak nie stawiał oporu, nie uciekał - czekał spokojnie na policję, siedząc na chodniku i czytając książkę. Pomimo szybkiego przewiezienia artysty do Roosevelt Hospital niestety nie dało się go uratować. Lekarze stwierdzili zgon o 23:07 czasu nowojorskiego.

Proces

Mark David Chapman został skazany na dożywocie za zabójstwo drugiego stopnia. Oskarżyciele myśleli, że sprawca będzie się bronił brakiem poczytalności, jednak przyznał się do winy, wskazując: "Jestem pewien, że w dużej mierze jestem Holdenem Caulfieldem, bohaterem tej książki, ale jakaś mała cząstka mnie jest diabłem. Ja prosiłem szatana, by dał mi moc do zabicia Johna Lennona".

Do dzisiaj Chapman przebywa w nowojorskim więzieniu Wende Correctional Facility. Morderca już wielokrotnie ubiegał się o warunkowe zwolnienie, jednak za każdym razem sąd odrzucał wniosek. Ostatnia prośba mordercy została odrzucona w sierpniu tego roku.

Z pewnością szokuje także motyw zbrodni. Jak przyznał sam Chapman: "Zamordowałem go, bo był bardzo, bardzo, bardzo znany. Jedynym powodem, dla którego to zrobiłem, było to, że chciałem być bardzo, bardzo, bardzo, bardzo sławny. Byłem samolubny".

Miejmy nadzieję, że Mark Chapman już do końca swojego życia pozostanie za murami więzienia.

Zobacz też: 
Zakrwawione ubrania Lennona na wystawie
List Lennona doszedł po 34 latach

Wstrząsająca tajemnica morderstwa Versacego. Legenda zastrzelona przez geniusza!

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: john lennon | "The Beatles" | Mark Chapman

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy