Afera z Kamilem i Damianem z "Love is blind"
Kiedy ogłoszono, że Netflix planuje polską edycję programu "Love is blind", otwiera się w nowym oknie nikt nie spodziewał się, że wszystko skończy się aż takimi dramami. Jedna para - Daria i Filip - o dziwo wciąż jest razem, ale pozostałe szybko się rozpadły i mimo upływu czasu emocje wciąż buzują.
Najbardziej kontrowersyjnymi uczestnikami okazali się Damian i Kamil. Wczoraj wypuścili do sieci żenujący rapowy kawałek, w którym w niewybrednych słowach opisują swoje byłe partnerki. Utwór spotkał się ze słuszną i potężną krytyką internatów, co sprawiło, że dwóch aspirujących raperów usunęło piosenkę z sieci. Konsekwencje są jednak ogromne.
Odpowiedź byłych partnerek Damiana i Kamila
Marta, czyli była partnerka Damiana, nie zamierzała milczeć. Pod nagraniem, w którym jej były partner rapuje "wyrzuciłem, co należy, w końcu zrobiłem porządki" oraz że jeżeli będzie chciał, to "poderwie Latynoskę", szybko pojawił się jej komentarz, nawiązujący do tych słów.
"Zanim zaczniesz podrywać Latynoski, to odbierz, proszę, papiery rozwodowe, które sąd próbuje dostarczyć ci od kilku tygodni. Pozdrawiam, (jeszcze) żona" - napisała Marta.
Słowami Kamila nie zamierza się za to przejmować Julia. W mediach społecznościowych pokazała, jak gotuje w kuchni, bujając się do niesławnej piosenki byłego. Nagranie podpisane było ironicznie: "Wieczorne gotowanko przy ulubionej muzyce".
O ile obie kobiety ograniczyły się tylko do tych reakcji, to widzowie nie zamierzali odpuścić Kamilowi i Damianowi. Jeden z nich już wydał oświadczenie, jednak jego słowa wywołują zdumienie.
Uczestnik "Love is blind" zaczął się tłumaczyć
W środę 7 października pojawiło się oświadczenie Kamila. Uczestnik randkowego show Netflixa ogłosił, że rapowy utwór z Damianem został nagrany nie teraz, lecz niedługo po zdjęciach do programu, a wtedy "potrzebował po prostu wyrzucić z siebie emocje".
Nie wyjaśnił, czemu zdecydowali się go opublikować właśnie teraz, a jedynie zaznaczył, że był to "niefortunny moment". Jeszcze bardziej zaskakuje deklaracja, że "nie było jego intencją obrażanie kogokolwiek" i tamten etap ma już za sobą.
Kamil niedawno potwierdził, że jest w nowym związku. Teraz przyznał, że ta relacja wciąż trwa i ze względu na jego ukochaną prosi, by widzowie programu nie łączyli jej z tym, co zrobił on sam. Na koniec zaapelował: "dajmy sobie już wszyscy spokój". To dość mocne słowa jak na kogoś, kto sam zdecydował o publikacji oburzającego utworu.
Zobacz też:
Marta i Damian z "Love is Blind" dopiero co się rozstali, a tu taki zwrot, otwiera się w nowym oknie








