Grzegorz Markowski twierdzi, że gdy Perfect był na topie, muzycy zarabiali grosze
Kiedy na przełomie 1977 i 1978 dwaj byli muzycy Breakoutu - perkusista Wojciech Morawski i gitarzysta Zdzisław Zawadzki - założyli zespół Perfect, którego wokalistkami zostały dawne Alibabki - Ewa Konarzewska i Basia Trzetrzelewska - nikt nie wierzył, że grupa odniesie taki sukces na scenie muzycznej.
Dopiero gdy do Perfectu dołączył Zbigniew Hołdys, zespołowi udało się wypłynąć na szerokie wody. Nie jest tajemnicą, że to właśnie Hołdys podziękował piosenkarkom za współpracę i zaproponował ją Grzegorzowi Markowskiemu.
"Po powrocie z występów w Chicago stwierdził, że z Perfectem już nigdy nie zaśpiewa żadna kobieta. Wpadł mu ręce mój singiel demo nagrany na potrzeby festiwalu w irlandzkim Castelbar, i od razu złożył mi propozycję" - opowiadał Markowski w rozmowie z radiową Trójką.
Zbigniew Hołdys - tak przynajmniej wynika z nowej biografii Perfectu - był niekwestionowanym liderem zespołu. Jego koledzy byli w szoku, gdy w marcu 1983 roku, kiedy wszyscy ludzie śpiewali "Autobiografię", ogłosił decyzję o rozwiązaniu grupy. Okazało się, że nie był zadowolony z zarobków.
"Za nagranie utworu 'Nie płacz Ewka' dostałem dziewięćset złotych. Mój kolega w restauracji Rusałka dostaje za każde wykonanie tysiąc, bo gra na zamówienie" - cytuje słowa Hołdysa autor wydanej niedawno książki "Perfect. Bo idole po to żyją".
Grzegorz Markowski potwierdza, że muzycy Perfectu - w czasach, kiedy piosenki zespołu okupowały pierwsze miejsca list przebojów, a na koncerty przychodziły tysiące fanów - zarabiali grosze.
"Na pierwszej płycie Perfectu zarobiłem siedem tysięcy sześćset złotych, a średnia krajowa wynosiła wówczas około czterech tysięcy" - wspominał w cytowanym już wywiadzie.
Zbigniew Hołdys nie mógł się ponoć pogodzić z tym, że organizatorzy koncertów Perfectu wzbogacają się kosztem muzyków.
"Wychodzę na scenę, bilety po dwieście złotych, dziesięć tysięcy ludzi i prosty zysk z koncertu - dwa miliony. A ja za jeden koncert najpierw miałem czterysta, potem siedemset złotych. A ludzie sądzą, że z tego coś mam" - skarżył się w wywiadzie.
Grzegorz Markowski nie zobaczył ani złotówki ze sprzedaży albumu Perfectu
Wtedy jednak, gdy Hołdys po raz pierwszy rozwiązał Perfect, nie było mowy o żadnym konflikcie między nim a pozostałymi członkami grupy. Muzycy poróżnili się dopiero kilka lat później - po kilku koncertach reaktywowanego zespołu, które w 1987 roku odbyły się m.in. w Hali Olivia w Gdańsku i na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Oba zostały zarejestrowane z zamiarem wydania zapisu z jednego z nich na płycie.
Konrad Wojciechowski, autor książki "Perfect. Bo idole po to żyją", ujawnił, że do nagrań z Gdańska prawa mieli wszyscy członkowie Perfectu, więc jasne było, że zarobią po równo na wydawnictwie, gdy trafi ono do sklepów. Okazało się jednak, że Hołdys doprowadził do tego, że koncert z Hali Olivia został na płycie podpisany jako występ ze stadionu w Warszawie, do którego - nie wiedzieć czemu - tylko on miał prawa.
"Narobili się wszyscy, a zarobił tylko jeden. Były menedżer Perfectu, mieszkający w Kanadzie Seweryn Reszka, napisał w tej sprawie publiczną skargę" - czytamy na kartach najnowszej biografii Perfectu.
Grzegorz Markowski potwierdził w rozmowie z Wojciechowskim, ze sprzedaży tego albumu (trzypłytowe wydawnictwo wysprzedało się na pniu) nie zobaczył ani grosza. Wprost ogłosił, że on oraz pozostali muzycy czuli się wystrychnięci na dudka.
"Nasze nagrania przyniosły spory dochód, ale tylko on czerpał z tego korzyści" - opowiadał po latach Seweryn Reszka w rozmowie z "Super Expressem".
Grzegorz Markowski wiele razy wyciągał do Zbigniewa Hołdysa rękę na zgodę
To Reszka namówił muzyków Perfectu, by w 1993 roku po raz drugi reaktywować grupę, tym razem bez Hołdysa. Zbigniew nigdy im tego nie wybaczył.
"Zbyszek odciął się od nas, ale to jego wybór" - opowiadał po latach Grzegorz Markowski w wywiadzie dla Trójki.
W 2000 roku Markowski zaprosił Hołdysa do udziału w jubileuszowym koncercie Perfectu. Usłyszał wtedy od byłego kolegi, że nie ma takiej możliwości, by kiedykolwiek jeszcze stanął na scenie u jego boku.
Grzegorz wytknął wtedy Zbigniewowi, że - choć przez lata korzystał z talentów członków zespołu - teraz w wywiadach zaczął ich mocno krytykować. Twierdzi, że wiele razy wyciągał do Hołdysa rękę na zgodę, ale nigdy nie doczekał się odpowiedzi na próbę pojednania.
W kwietniu 2021 roku Markowski zrezygnował z występów z Perfectem. Tłumaczył, że wycofuje się z działalności artystycznej z powodów zdrowotnych. Dokładnie cztery lata później - w kwietniu 2025 roku - byli muzycy zespołu zaprosili do współpracy Łukasza Drapałę. Dziś to on jest "głosem" legendarnego bandu.
Zbigniew Hołdys od lat nie komentuje poczynań swych byłych kolegów.
Źródła:
1. Książka K. Wojciechowskiego "Perfect. Bo idole po to żyją" (2025).
2. Wywiady z G. Markowskim: Polskie Radio. Trójka (marzec 2013), "Teraz Rock" (grudzień 2020).
3. Wywiad z S. Reszką, "Super Express" (marzec 2012).








