Reklama

Reklama

Reklama

Agnieszka Kotlarska znana była na całym świecie. Aż na jej podjeździe pojawił się Jerzy

Agnieszka Kotlarska – Miss Polski i Miss International, doceniana przez projektantów takich jak Ralph Lauren czy Calvin Klein. Kariera stała przed nią otworem, miała też udane życie prywatne. Nie dane jej było długo cieszyć się życiem zawodowym i prywatnym u boku męża oraz maleńkiej córki. Jako 24-latka zginęła z rąk swojego prześladowcy. Poznaj historię, którą żyła cała Polska.

Agnieszka Kotlarska - piękna i utalentowana

Agnieszka Kotlarska urodziła się 15 sierpnia 1972 roku we Wrocławiu. Studiowała na Politechnice Wrocławskiej, ale to kariera modelki zapewniła jej największe sukcesy. Najpierw otrzymała tytuł Miss Wrocławia, później Miss Dolnego Śląska. W 1991 roku, w wieku zaledwie 19 lat, została wybrana na Miss Polski. Już kilka miesięcy później zwyciężyła w konkursie Miss International, który wówczas był organizowany w Tokio. Agnieszka jako pierwsza Polka w historii zdobyła ten tytuł.

Reklama

Kariera Agnieszki Kotlarskiej rozkręciła się na dobre. W 1992 roku młoda modelka podpisała kontrakt z agencją Ford w Paryżu i Nowym Jorku. To stanowiło dla niej przepustkę do udziału w kampaniach reklamowych oraz pokazach mody.

Lata 1992-1996 okazały się dla niej czasem współpracy z najbardziej rozpoznawalnymi projektantami mody takimi jak Calvin Klein czy Ralph Lauren. Sesje zdjęciowe z jej udziałem odbywały się w różnych zakątkach świata, np. w Meksyku czy Wenezueli. Wizerunek Agnieszki można było również podziwiać na okładkach międzynarodowych czasopism, m.in. "Vogue" czy "Cosmopolitan". Jej twarz pojawiła się również na okładce polskiego magazynu "Twój Styl".

Agnieszka Kotlarska oszukała przeznaczenie, ale nie na długo

W lipcu 1996 roku Agnieszka Kotlarska planowała wybrać się na sesję zdjęciową do Paryża. Znajdowała się wtedy w Polsce i miała zamiar polecieć do Nowego Jorku, spotkać się z ekipą, a następnie dotrzeć do Paryża. Jej mąż, Jarosław Świątek, namówił jednak modelkę, by poleciała do Paryża z Warszawy. Wskazówka małżonka okazała się bardzo słuszna. Agnieszka usłyszała o tym, że samolot lecący z Nowego Jorku do stolicy Francji rozbił się chwilę po starcie.

Zginęli w nim wszyscy pasażerowie, w tym także ci, z którymi modelka miała robić sesję. Lokalne media pisały o Agnieszce Kotlarskiej i o tym, że oszukała przeznaczenie. Liczne wzmianki przykuły także uwagę Jerzego Lisiewskiego, który już od dawna miał na modelkę oko.

Agnieszka Kotlarska i jej natarczywy wielbiciel

Jerzy Lisiewski po raz pierwszy zobaczył Agnieszkę Kotlarską na ulicy Oławskiej we Wrocławiu na pokazie sukien ślubnych jesienią 1991 roku. Już po tym pokazie dowiedział się, gdzie młodziutka modelka chodzi do szkoły, jakim jeździ autobusem.

Nie uszło to uwadze Kotlarskiej. Miała świadomość, że jakiś mężczyzna bacznie ją obserwuje, że jest nią żywo zainteresowany. Kiedyś udało mu się nawet z nią porozmawiać. Jechali tym samym autobusem, a następnie Jerzy Lisiewski odprowadził ją do domu. Rozmawiali o szkole, znajomych osobach i codzienności. Nic nie wskazywało na to, że ten mężczyzna okaże się jej oprawcą za parę lat.

Po latach w wywiadach Lisiewski przyznawał jednak, że nie mógł zapomnieć o pięknej Agnieszce. Napisał do niej list, ale Miss Polski zaniepokoiła się natarczywością Jerzego. Cały czas pojawiał się w jej pobliżu, co wprawiało ją w zdenerwowanie. Mimo że, jak wspomina Lisiewski, chciał tylko rozmawiać z modelką. Mieć miejsce w jej życiu jako gorący wielbiciel, który nie ma aspiracji, by być razem z nią.

Kariera Agnieszki się rozwijała, dlatego gwiazda siłą rzeczy przebywała rzadziej we Wrocławiu. Dawne uczucia odżyły, gdy Jerzy Lisiewski przeczytał w prasie wzmiankę o katastrofie samolotowej, która oszczędziła Agnieszkę. Wtedy natarczywy fan postanowił znów się z nią skontaktować. W książce telefonicznej znalazł jej numer. Ona nie chciała się spotkać, o całej sprawie nie informowała też męża, by go nie denerwować. Mąż Agnieszki, Jarosław Świątek, poznał Jerzego dopiero 27 sierpnia 1996 roku. 

Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej na wrocławskich Maślicach

27 sierpnia 1996 roku był piękny dzień, który nie zwiastował tragedii. Jak wspomina po latach Jerzy Lisiewski w filmie dokumentalnym "Będę Cię kochał aż do śmierci": "Byłem w pracy, zamknąłem swoją działalność. Wyszedłem i podążyłem w kierunku domu Agnieszki. Poznała mnie chyba. Nie otworzyła jednak nawet szyby w aucie. Czułem się jak rybka w akwarium. Popatrzę, ale żeby cię dotknąć, to nie. Przecież się nie zmoczę".

Jerzy Lisiewski tego dnia chciał porozmawiać z modelką. Ona siedziała w samochodzie pod domem i czekała na męża. Gdy ten pojawił się na podjeździe ich domu na wrocławskich Maślicach, od razu sięgnął po telefon, by wezwać policję. To rozgniewało Lisiewskiego.

Jak sam wspomina, chciał porozmawiać, a nie dość, że został zignorowany, to jeszcze została wezwana policja. Jerzy zawsze nosił przy sobie nóż i wtedy go wyciągnął. Mąż Agnieszki został zraniony w nogę. Wtedy modelka, chcąc bronić męża, doskoczyła do oprawcy. Ten zadał jej trzy celne ciosy, jak sam przyznał, nieświadomie. Wszystko to obserwowała niespełna 3-letnia córka Agnieszki.

Mimo że po około 10 minutach pojawiła się karetka, modelki nie udało się uratować. Jej oprawca dostał wyrok 14 lat pozbawienia wolności. Według sądu miał ograniczoną poczytalność w chwili popełnienia czynu, ale jednak po wyjściu z więzienia zaatakował po raz drugi, tym razem włamywacza. Z kolei mąż Agnieszki wraz z córką, Patrycją, wyjechali z Polski. Mężczyzna obawiał się Lisiewskiego, który groził, że to na zabiciu tej dwójki zależy mu najbardziej.

Zobacz też:

Ta śmierć wstrząsnęła Polską. Tragiczne zabójstwo Andrzeja Zauchy. Zazdrosny mąż strzelił dziewięć razy do artysty

Córka polskiej gwiazdy zamordowana. "Moje dziecko jest już w lepszym świecie"

Królowa latino zginęła z rąk największej fanki i przyjaciółki. Niesprawiedliwa śmierć piosenkarki Seleny Quintanilli-Pérez

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotlarska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy