Marta Paszkin i Paweł Bodzianny byli jedynymi uczestnikami 7. edycji programu "Rolnik szuka żony", którzy swoją przygodę z show zakończyli ślubem.
Udział w programie kosztował ją wiele nerwów
Chociaż ich związek rozwijał się bez większych dramatów, Paszkin i tak nie mogła spokojnie oglądać odcinków ze swoim udziałem. Jak wyznała z perspektywy czasu w rozmowie z "Telemagazynem":
"To było dla mnie ogromne emocjonalne, psychiczne wyzwanie. Zarówno w trakcie, jak byłam, gdzie sytuacja była bardzo niecodzienna, że ledwo poznaje faceta, jadę i poznaję całą jego rodzinę, a jeszcze oprócz tego są dwie inne dziewczyny. Potem jeszcze emisja: ogromny stres".
Paweł Bodzianny ma własną opinię o rodzinie
Rolnik miał tylko jedną obawę, którą podzielił się z kamerami, wywołując oburzenie widzów. Rozważał bowiem, czy z Martą doczekają się gromadki dzieci:
"Jesteśmy już w tym wieku, że nie ma co czekać".
Paszkin miała wtedy 34 lata, ale, jak potem wyznała, rzeczywiście, było trochę zachodu w pierwszą ciąża, za to druga objawiła się znienacka akurat, gdy szykowali się do ślubu.
Marta Paszkin: przeszłość wciąż się za nią ciągnie
W domu Bodziannych mieszka troje dzieci: Adam i Gracja oraz Stefania, córka Marty z poprzedniego związku.
Paszkin chętnie zamieszcza zdjęcia z córką i filmiki, w których żartobliwie omawia swoje doświadczenia związane z jej wychowaniem. O tacie Stefanii z reguły nie wspomina, co wywołało falę plotek. Najciekawszą Paszkin przytoczyła na Instagramie:
"Podobno szukałam męża, bo mój eks "siedział" (...) - ktoś namiętnie wypisywał takie rzeczy w internecie. Mnie to bardzo bawiło, tatę Stefani już mniej".
Zobacz też:
Marta Paszkin żartuje z samej siebie. "Czas popylać z wózeczkiem"
Paszkin z "Rolnika" dopiero świętowała rocznicę, a tu coś takiego. Mówi o przeprowadzce
Nagle takie wieści od Bodziannych z "Rolnika". Fani już łapią się za głowy








