Na początku września Ewa Chodakowska poinformowała, że po 17 latach związku rozstaje się z Lefterisem Kavoukisem. Oboje podkreślali, że podjęli tę decyzję z wzajemnym szacunkiem. Teraz ich życie prywatne znów trafiło na medialne nagłówki. Wszystko za sprawą zdjęć paparazzi, na których Kavoukis pojawił się w towarzystwie kobiet. Fotografie szybko wywołały dyskusje w sieci.
Ewa Chodakowska zabrała głos po zdjęciach męża w sieci
Ewa Chodakowska nie czekała z reakcją. Jak wyjaśniła, na spotkaniu byli również ich wspólni znajomi, a jedną z widocznych na zdjęciach kobiet jest jej przyjaciółka. Trenerka stanowczo zaprzeczyła medialnej narracji, jakoby miała z tego powodu czuć się źle.
"Lefteris spędził trzy godziny z naszymi wspólnymi przyjaciółmi… Wyszedł ze spotkania sam..." - napisała.
Trenerka zarzuciła publikacji, że wybrane kadry nie pokazują całego kontekstu spotkania. Poruszyły ją też komentarze wymierzone w męża.
"Kadry uchwycone podczas powitania... pożegnania mogą wyglądać bardzo sugestywnie, jeśli celowo nie pokazuje się całej reszty towarzystwa. Nieładnie" - stwierdziła. "Nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go w moim imieniu" - dodała stanowczo Chodakowska.
Ewa Chodakowska apeluje o przyzwoitość
Chodakowska, która spędza obecnie czas z rodziną w Kanadzie, odniosła się również do komentarzy osób jej współczujących. Zapewniła, że nie zamierza publicznie rozliczać się z byłym partnerem i nadal życzy mu dobrze.
"Nie będzie [...] publicznego prania brudów. Nie ma żadnych trupów w szafie... Wspieram Lefterisa i to się nie zmieni... A kiedy zdecyduje się stworzyć z kimś nowy związek, będę mu z całego serca kibicować. Chcę, żeby był szczęśliwy. I wiem, że on chce tego samego dla mnie. Jesteśmy oboje dorośli i dojrzali emocjonalnie... Prosimy o zachowanie przyzwoitości" - podsumowała.

Zobacz też:







