Liliana Głąbczyńska-Komorowska miała 23 lata, gdy zagrała Abigail w spektaklu Teatru TV. Jej kreację okrzyknięto najlepszym debiutem aktorskim 1979 roku.
Wśród fanów jej talentu i urody był reżyser Zbigniew Kuźmiński, który akurat kompletował obsadę do "Kraba i Joanny" i szukał partnerki dla Jana Nowickiego mającego zagrać w jego filmie główną rolę.
Kuźmiński skontaktował się z Lilianą, a ta wręcz zamarła, gdy usłyszała, że ma grać ze swoim idolem. Dobrze pamięta pierwsze spotkanie z Janem.
"Miał w sobie tyle czaru, że kompletnie mnie zauroczył. Był czarodziejem. Ujął mnie swoją otwartością" - opowiadała po latach biografce "Wielkiego Szu".
Liliana Głąbczyńska-Komorowska: Zrobiła na Janie Nowickim wielkie wrażenie
Liliana podkochiwała się w Janie Nowickim na długo przed tym, zanim poznała go osobiście.
Była jeszcze studentką warszawskiej PWST, gdy po raz pierwszy zobaczyła Nowickiego na scenie Starego Teatru jako Parfiena Siemionowicza Rogożyna w "Nastazji Filipownej" Wajdy. Zachwyciła się nim i jako aktorem, i jako mężczyzną.
Kiedy parę lat później Jan otworzył przed nią swoje serce, poczuła się wyróżniona.
"Jak spotkałam tego pomnikowego Rogożyna i uświadomiłam sobie, że on jest ze mną, aż się szczypałam, żeby sprawdzić, czy to prawda, czy może mi się tylko śni. Byłam tak [zachęcona], że mógł ze mną zrobić, co chciał" - wspominała na kartach książki "Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies".
Tuż przed rozpoczęciem zdjęć do "Kraba i Joanny" reżyser filmu zaprosił Jana i Lilianę na tzw. próby czytane. Nowicki przyjechał do Warszawy, by wziąć w nich udział. Młoda aktorka, którą przedstawił jej Kuźmiński, zrobiła na nim oszałamiające wrażenie.
"Był pięknym, charyzmatycznym gościem, który jak coś chciał, to miał. Natychmiast. I nie można się było z tego wywinąć, bo on cię brał w swoje szpony" - wyznała Aleksandrze Szarłat.
Liliana Głąbczyńska-Komorowska: Wielki Szu zdobył ją i poszedł spać. "Rozczarowałam się"
Liliana marzyła, by spędzić w ramionach Jana pełne miłości chwile. Nie przeszkadzało jej, że był wtedy związany z Mártą Mészáros, bo zapewnił ją, że z węgierską reżyserką żyje w otwartym związku.
Gdy pewnej nocy zaproponował, by poszli do jego pokoju w hotelu, zgodziła się bez wahania.
"Nagle jesteśmy razem i nagle nikogo obok nas nie ma i nagle jestem ja z nim. Kochałam go, ale rozczarowałam się. Totalnie" - wyznała po latach na kartach cytowanej już książki.
"On myślał tylko o sobie. Albo nie miałam szczęścia, albo to nie był jego najlepszy dzień. A potem było wielkie chrapanie" - tak wspominała swój czas z Nowickim.
Aktorka przyznaje, że miała nadzieję, iż z Janem może "zdobywać szczyty", ale - to jej słowa - ich romans tak naprawdę zakończył się, zanim na dobre się rozkręcił.
"Okazało się, że on mi fizycznie nie odpowiada. Zdobył mnie i poszedł spać, bo grał tylko pod siebie" - powiedziała Aleksandrze Szarłat.
Źródła:
Książka A. Szarłat "Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies", wyd. 2025
Zobacz też:
Jan Nowicki latami ukrywał, że jego syn Łukasz nie jest jedynakiem. Córką nikomu się nie chwalił
Małżeństwo Potockiej i Nowickiego trwało krótko. Pierścionka nie zdjęła nawet po jego odejściu
Prawda o relacji Grabowskiego i Nowickiego wyszła na jaw. Nie do wiary, kto się wygadał








