Ewa Farna zasłabła na planie czeskiego programu
Ewa Farna wróciła w tym roku do jury czesko-słowackiego "SuperStar" po trzynastu latach przerwy. W nadchodzącym, piątym odcinku widzowie zobaczą jednak, że w pewnym momencie jej miejsce przy jurorskim stole pozostaje puste. Podczas nagrań piosenkarka poczuła się na tyle źle, że musiała wyjść ze studia. Na miejscu interweniowali ratownicy medyczni.
Ewa Farna odniosła się do sytuacji na Instagramie. Przyznała, że publiczne tłumaczenie swojego stanu nie jest dla niej komfortowe, ale chciała wyjaśnić, dlaczego nie dokończyła nagrań.
"Sama sytuacja, w której muszę to jakoś komentować, jest dla mnie nieprzyjemna, ale miało to bezpośredni wpływ na mój brak udziału w kręceniu, więc kilka słów wyjaśnienia…" - zaczęła w oświadczeniu po czesku piosenkarka.
Ewa Farna wyjaśnia, co się stało na planie programu
Jak napisała, castingowe odcinki powstawały zaledwie kilka dni po jej trzech koncertach na stadionie Eden w Pradze. Dopiero na planie poczuła, jak wiele kosztował ją ten wysiłek.
"Odcinki z castingami kręcono zaledwie kilka dni po moich trzech koncertach w Edenie. Chyba myślałam, że jestem niezniszczalna, że dam radę wszystko ogarnąć. Niestety, a może na szczęście, każdy ma swoje granice i dopadło mnie skrajne wyczerpanie" - czytamy wpis Farny.
Pozostali jurorzy dokończyli nagrania bez Farnej. Piosenkarka podziękowała im za to we wpisie i z dystansem zapowiedziała, czego mogą spodziewać się widzowie.
"Perpetuum mobile w praktyce - trochę przeżyłam to, o czym napisałam w piosence. Cieszę się z tej lekcji, cieszę się, że chłopaki poradzili sobie beze mnie, i jeszcze raz im za to dziękuję. Tym razem cieszcie się zakończeniem odcinka w czysto męskiej energii" - podsumowała gwiazda.
Zobacz też:
Ewa Farna wybrała życie za granicą. W Czechach wybudowała imponującą posiadłość
Ewa Farna znalazła męża na scenie. Nie wszyscy podzielali jej entuzjazm
Ewa Farna znów chce o sobie przypomnieć. Nie mogła postąpić inaczej








