Anna Dymna często była obsadzana w rolach niedostępnych piękności, jak hrabianka Klarysa w "Janosiku", czy Marysia Wilczurówna w "Znachorze", kobieta tak piękna, że hrabia Czyński postanowił się z nią ożenić, nie bacząc na sprzeciw rodziny.
Aktorka dwukrotnie wcieliła się w Barbarę Radziwiłłównę, postać, której historycy przypisują hipnotyzującą wręcz urodę.
Widzowie wciąż nie mogą jej tego wybaczyć
Przez to, że klasyczne produkcje często są przypominana w telewizji, wielu widzów traci poczucie czasu i uważa, że Dymna wcieliła się w te postacie jakoś tak przed chwilą.
Jak ujawnia sama aktorka w najnowszym wywiadzie dla Plotka, prowadzi to czasem do zaskakujących sytuacji:
"Czasem 'Znachor' idzie w telewizji trzy razy w ciągu dnia, na przykład w święta puszczają dużo. Nie będę mówić, co słyszę na ulicy, ale się uśmiecham i idę dalej... Ale takie pytanie: "To pani jeszcze żyje?". Oni jeszcze mnie szczypią, żeby sprawdzić. Też bym się dziwiła. Taka ładna była, dopiero dwie godziny temu w TV, a idzie jakaś "gruba baba". Dostaję czasem listy: "Nie żryj tyle, zapyziały misiu"".
Są ważniejsze sprawy niż uroda
Dymna, dzieląca swój czas między aktorstwo a prowadzenie Fundacji Mimo Wszystko, zapewnia, że ma ważniejsze sprawy na głowie niż przejmowanie się wyglądem. Jak tłumaczy w rozmowie z Plotkiem, niewiele da się poradzić na upływ czasu, chociaż wiele osób wytrwale próbuje:
"Uważam, że my nie możemy się tego wstydzić. (...) Ja uważam, że, przepraszam, starzy ludzie w tym zawodzie są bardzo potrzebni. Kto zagra starą kobietę lepiej od starej kobiety? A jeżeli stara aktorka jeszcze potrafi się nauczyć tekstu, jeszcze się w miarę rusza, jeszcze umie coś ogarnąć, to jest skarbem. I co ja się mam wstydzić, że co? Najważniejsze, że jestem potrzebna".
Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. Anny Dymnej. Chodzi o emeryturę 75-latki
Anna Dymna potwierdziła ponure doniesienia po latach. Nie wierzyła, że to się uda
Anna Dymna potwierdziła ponure doniesienia po latach. Nie wierzyła, że to się uda








