Joanna Żółkowska dokładnie pamięta dzień, kiedy została babcią.
"Kiedy na świat przychodziła moja pierwsza wnuczka, grałam spektakl w Nowym Sączu. Poprosiłam córkę, by zadzwoniła do mnie, gdy tylko urodzi. Dostałam telefon o czwartej nad ranem" - wspominała na łamach "Wysokich Obcasów".
"Bałam się być babcią, ale szybko wypracowałam swoją metodę - trzeba pomagać, ale się nie wtrącać" - stwierdziła.
Żółkowska była szczęśliwa, gdy jej życie kręciło się wokół córki
Aktorka zawsze miała świetny kontakt z córką, choć zdarzało się, że - to słowa Pauliny Holtz - dawały sobie w kość.
"Od najmłodszych lat więcej czasu spędzałam z tatą, bo mama dużo grała, ale zupełnie nie miałam przez to poczucia, że brak mi jej wsparcia, miłości, obecności. Przeciwnie, zawsze byłyśmy blisko, wiedziałam, że mogę się jej zwierzyć" - opowiadała w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".
Po urodzeniu Pauliny Joanna Żółkowska wzięła sobie na kilka miesięcy wolne od aktorstwa.
"To były najcudowniejsze chwile mojego życia, wszystko kręciło się wokół Pauliny" - wyznała po latach w rozmowie z "Galą".
Odtwórczyni roli Anny Surmaczowej w "Klanie" dawała córce dużo wolności, ale jednak nie spuszczała jej z oczu, by w razie potrzeby natychmiast interweniować.
"Paulina od zawsze była ciekawa świata, żywiołowa, odważna. Musiałam ją wręcz hamować, żeby nie biegła za daleko czy nie rzucała się na głęboką wodę bez opamiętania" - powiedziała w wywiadzie dla "Życia na gorąco".
Wnuczki Żółkowskiej nie planują pójścia w jej ślady. Decydują same za siebie
Joanna Żółkowska nie ingerowała w życiowe wybory córki. Chciała, żeby Paulina była kowalem własnego losu. Dziś twierdzi, że - owszem - namówiła ją na pójście do szkoły teatralnej.
"Kiedy Paulina przypadkiem trafiła na casting i dostała swoją pierwszą rolę, przyszła do mnie z pytaniem: 'Mamo, co mam robić?'. Powiedziałam: 'Spróbuj, przecież nic nie ryzykujesz'. Po roku nie umiała już żyć bez grania" - opowiadała "Życiu na gorąco".
"Bałam się, bo wiem, jak trudny jest ten zawód, ile w nim niepewności i ile wymaga siły. Ale skoro taki był jej wybór, doradziłam, żeby spróbowała dostać się do szkoły teatralnej" - dodała.
Aktorka jest dumna z tego, jak świetnie Paulina radzi sobie przed kamerą i na scenie, a jednocześnie cieszy się, że wnuczki nie zamierzają kontynuować rodzinnej tradycji.
"Niecierpliwie czekam, aż dziewczynki poczują swoją pasję i pójdą za nią. Jedna już studiuje, zupełnie inną dziedzinę niż aktorstwo, druga jest przed maturą i sama zdecyduje, co dalej" - zdradziła podczas wizyty w "Pytaniu na śniadanie".
"Dla mnie i tak najważniejsze jest, żeby były szczęśliwe" - powiedziała.
Żółkowska jest taką babcią. Trochę sroga, trochę miła
Gwiazda "Klanu", pytana, jaką jest babcią, twierdzi, że nietypową.
"Na pewno nie jestem babcią, która kojarzy się z emeryturą, siwizną i chustką na głowie" - podkreślała w rozmowie ze "Światem Kobiety".
"Jestem w tej roli wymagająca, ale serdeczna. Trochę sroga, trochę miła" - mówiła w "Pytaniu na śniadanie".
Joanna Żółkowska bardzo ceni chwile spędzane z 19-letnią Antoniną i młodszą od niej o rok Michaliną. Żartuje, że teraz to ona musi zabiegać o spotkania z nimi.
"Te spotkania często trzeba wynegocjować zaproszeniem na sushi. Zajmuję się wymyślaniem, jak je przekupić, żeby zechciały pobyć ze mną trochę czasu i poopowiadać, co się u nich dzieje" - powiedziała Katarzynie Burzyńskiej-Sychowicz.
Źródła:
1. Wywiad z J. Żółkowską i P. Holtz, "Wysokie Obcasy" (luty 2025)
2. Wywiady z J. Żółkowską: "Świat Kobiety" (maj 2018), "Gala" (maj 2016), "Życie na gorąco" (luty 2026), "Pytanie na śniadanie" (styczeń 2026)
Zobacz także:
Joanna Żółkowska przyszła tylko zagrać epizod. Została w "Klanie" na lata
Córka Joanny Żółkowskiej poszła w jej ślady. Paulina Holtz jest gwiazdą "Klanu"








