Trzebiatowska, jak dowiedział się magazyn "Na żywo", straciła również kontrakt reklamowy, a spektakl z jej udziałem, "Motyle są wolne", został zmiażdżony przez krytykę.
"Jest nadekspresyjna, zbyt gwałtowna w relacji z każdą z postaci, rozedrgana niczym rtęć, macha rękami i biega po scenie, zatupując i zamachując osobowość Jill" - napisała recenzentka jednego z dzienników.
Na aktorkę narzeka również dziennikarka, która przeprowadzała z nią wywiad: "Jej autoryzacja polegała na tym, że moją poprawną językowo wersję zamieniła na wersję z błędami stylistycznymi. I upierała się, że tak ma być, bo ona tak mówi" - opowiada.
Aktorka odreagowuje stres na współpracownikach. Kilka dni temu na planie ostatnich już odcinków serial, otwiera się w nowym oknieu "Teraz albo nigdy", zrobiła karczemną awanturę fotoreporterom. Wściekła się bez powodu...
"Byliśmy na planie na zaproszenie stacji, ale Marta zabroniła robienia jej zdjęć. A przecież to była nasza praca. Nie chcieliśmy jej fotografować w sytuacji prywatnej. Wyrzucono nas z planu" - tłumaczy jeden z fotoreporterów w rozmowie z magazynem.








