Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ziemiec: Jestem tu po coś

- Moja książka ma pokazać, że nawet w najtragiczniejszych momentach nie wolno się załamywać - mówi dziennikarz Krzysztof Ziemiec (43 l.) o swojej nowej publikacji "Wszystko jest po coś".

- Po wypadku nie jestem już tym samym człowiekiem. Inaczej patrzę na świat. Tygodnie spędzone w szpitalu i długotrwała rehabilitacja uświadomiły mi, jak ważna w życiu jest każda chwila, którą powinniśmy się cieszyć i spędzać z tymi, których kochamy, czyli rodziną - mówi "Życiu na Gorąco" Krzysztof Ziemiec. I dodaje:

Reklama

- W życiu nagle możemy stracić wszystko i już będzie za późno, aby powiedzieć najbliższym coś ważnego.

Pośpiech był przyczyną tragedii

W jego życiu zawsze był pośpiech, nieustanna bieganina. Do czasu, aż dwa lata temu zdarzył się wypadek.

Dziennikarz ratując dzieci z pożaru i wynosząc płonący wosk, sam najbardziej ucierpiał, doznając dotkliwych oparzeń. Dzisiaj o tych trudnych chwilach opowiada w książce "Wszystko jest po coś".

- Tą książką chciałbym pokazać, jak ważna w trudnych chwilach jest pomoc i wsparcie rodziny, przyjaciół, znajomych. Z czego czerpie się siłę w najtrudniejszych chwilach. Co sprawia, że załamanie mija i znajdujemy w sobie ogromne pokłady sił, które pozwalają nam powstać - tłumaczy.

Jest to również opowieść o tym, że można godnie przeżyć ciężki okres i ponownie stanąć na nogi. Zachować pogodę ducha. Dziś każdy dzień jest dla niego świętem, choć dopiero od niedawna nabrał dystansu do tragicznych wydarzeń z czerwca 2008 roku.

- Propozycje, aby napisać o tym, co przeżyłem, dostawałem już wcześniej, lecz nie byłem jeszcze gotów na zwierzenia. Kiedy w grudniu ubiegłego roku wróciłem do "Wiadomości", zacząłem dostawać mnóstwo listów od widzów. Jedni cieszyli się, że nie poddałem się i widzą mnie zdrowego na antenie, drudzy przekonywali, że otworzyły się im oczy na wiele spraw, że ich życie ma już inny sens, lepszy wymiar. To znaczy, że oni poniekąd zrozumieli, że trzeba tylko chcieć i mieć dla kogo się starać. A wtedy można pokonać wiele nieszczęść.

Ku pokrzepieniu ludzkich serc Ziemiec przekonuje, że jego książka powstała dopiero teraz, gdyż wcześniej nie chciał epatować bólem czy cierpieniem. - Ona ma podnieść ludzi na duchu. Pokazać, że nawet w najtragiczniejszych momentach nie wolno się załamywać.

Znowu do pracy jeździ metrem. Odprowadza córki do szkoły, syna do przedszkola, robi zakupy. Latem tego roku wyremontował z żoną mieszkanie. Codzienne obowiązki cieszą go i sprawiają, że nie skupia się na tym "co już było", lecz idzie do przodu z optymizmem, patrząc w przyszłość. W wolnych chwilach jeździ na rowerze i uprawia nordic walking.

- To dobry relaks po dniu pracy. Świetny sposób na rozciąganie mięśni. Do jego namówiły mnie panie rehabilitantki. Muszę ćwiczyć, aby poparzona skóra wróciła do normalnego stanu.

Na pogodę ducha wpływają także goście jego autorskiego programu w TVP. - W "Niepokonanych" rozmawiam z ludźmi, których doświadczył los, i którzy nie załamali się, a dziś swoim optymizmem zarażają innych, także zdrowych. Zresztą podobnie jak ja cieszą się z najdrobniejszych rzeczy.

AK

(nr 42)

Dowiedz się więcej na temat: choroby | Krzysztof Ziemiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje