Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Zaskakujący wyrok w sprawie Dominiki K.

Dominika K. jest winna zarzucanych jej czynów - orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza w Warszawie.

Kobieta, która mając 1,20 promila alkoholu w wydychanym powietrzu przewoziła w samochodzie dziecko, usłyszała wyrok 1,5 roku ograniczenia wolności polegającej na obowiązku wykonywania nieodpłatnej pracy.

Reklama

W ramach wyroku kobieta ma wykonywać prace społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie.

Ma również zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez okres czterech lat i musi zapłacić 6 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.

"Piła, ale dwa dni wcześniej"

Do zdarzenia doszło 15 lutego. Policję o pijanej kobiecie za kierownicą zawiadomili pracownicy stacji benzynowej, na której kobieta tankowała i myła samochód. Wcześniej miała odebrać syna z przedszkola.

Śledczy dostali anonimowe doniesienie, że na terenie myjni samochodowej przy ul. Conrada w Warszawie znajduje się kobieta, która jest nietrzeźwa, a przyjechała tam land roverem, którego pasażerem jest mały chłopczyk. Od Dominiki K. wyczuwalny był alkohol, ale gdy policjanci chcieli ją zbadać alkomatem, odmówiła poddania się badaniu. 

Po kilkunastu minutach na miejsce przyjechał jej mąż. Dopiero wtedy namówił małżonkę na badanie. To wykazało, że w wydychanym powietrzu ma 1,01 mg/l alkoholu, co oznacza ponad dwa promile. Wówczas polityk przejął opiekę nad znajdującym się w samochodzie dzieckiem - pisał "Fakt".

Z kolei "Super Express" donosił, że kobieta miała stwierdzić, że "piła, ale dwa dni wcześniej". Przy okazji zapewniała, że "nie czuje się pijana" i poprosiła o warunkowe umorzenie sprawy! 

Policjanci nie przystali na jej prośby i skierowali sprawę do prokuratury. Ta w postępowaniu ustaliła, że Dominika K. - prowadząc w stanie nietrzeźwości pojazd, w którym znajdował się jej małoletni syn - naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

"Obniżenie sprawności motorycznej wywołane wysokim stężeniem alkoholu w organizmie Dominiki K. (1,21 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu odpowiada 2,5 ‰ alkoholu we krwi) kierowanie pojazdem w godzinach szczytu po warszawskich arteriach spowodowało, że jej syn znalazł się w sytuacji faktycznie zagrażającej jego zdrowiu" - podała Prokuratura Okręgowa.

Prokurator skierował do sądu sprzeciw od wyroku nakazowego. Sprawa zostanie rozpoznana na rozprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje