Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Zakończony proces o majtki Dody

Sąd uznał, że opublikowane dwa lata temu przez jeden z brukowców zdjęcie Rabczewskiej w wyjątkowo cielistej bieliźnie jest prawdziwe. Piosenkarka musi zapłacić gazecie 1250 złotych.

Dwa lata temu "Super Express" opublikował zdjęcia Doroty (26 l.) z imprezy Telekamery 2008. Wystąpiła wtedy w długiej sukience z głębokim rozcięciem, przez które można było zobaczyć jej bieliznę.

Reklama

Rzecz w tym, że majteczki gwiazdy były prawie niewidoczne. Brukowiec zasugerował, że... wcale ich nie ma. Reakcja Rabczewskiej, zwykle zadowolonej ze wszystkich publikacji na swój temat, była zaskakująca. Oskarżyła redakcję "Super Expressu" o komputerowe usunięcie bielizny ze zdjęcia:

"Jeżeli ktokolwiek myśli, że może bezkarnie i tendencyjnie oszukiwać ludzi, a tym samym fanów naszej artystki, zamieszczając na łamach swojej gazety przerobione z pełną premedytacją w photoshop-ie zdjęcie Dody, to niestety - mamy dla niego złą wiadomość - skończyła się nasza cierpliwość dla burackich, naciąganych i nafaszerowanych kłamstwami artykułów ... jak ten, który wczoraj ukazał się w SE. Odradzamy korzystania z komputerowych przeróbek i wymazywania bielizny, bo ludzie mogą mieć dość waszych maniakalno - zboczonych wypocin" - napisał management Dody na jej stronie internetowej i zapowiedział, że sprawa zakończy się w sądzie.

Zakończyła się właśnie teraz. Sąd uznał, że zdjęcie nie zostało przerobione. "Super Express" ma powody do triumfu - Rabczewska musi zapłacić mu 1250 złotych.

Mimo to sąd nakazał gazecie opublikowanie przeprosin, ponieważ śledztwo wykazało, iż Doda majtki na imprezie miała.

Zobacz również:

Doda jest wściekła!

Dowiedz się więcej na temat: Doda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje