Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Wojtek Stankiewicz przyszedł do "Sanatorium miłości", by odnaleźć córkę. Smutny finał całej historii

To był najbardziej wstrząsający moment drugiej edycji programu "Sanatorium miłości". I jego rozpaczliwa prośba.

Reklama

- Kasiu, ja cię kocham! odezwij się do mnie! - płakał przed kamerami.

Tajemnica sprzed 15 lat ujrzała w ten sposób światło dzienne. Nastoletnia wówczas córka pana Wojtka nie mogła się pogodzić z rozwodem rodziców i odwróciła od ojca.

- Kasia chciała zostać ze mną, ale ja już byłem w drugim związku - zwierza się uczestnik programu.

Gdy ożenił się po raz drugi i został ojcem dwójki dzieci, kontakt z córką się urwał. Próbował bezskutecznie nawiązać jakiekolwiek relacje, milczenie z jej strony tylko pogłębiało jego cierpienie. Ale czuł, że jeszcze większe jest cierpienie córki.

Zaczął śledzić jej życie z oddali. Od znajomych dowiedział się tylko, że skończyła studia. - Początkowo miałem żal do niej. Potem, z każdym kolejnym rokiem, obwiniałem już tylko siebie.

Gdy sześć lat temu przeszedł na emeryturę, odnalezienie córki stało się jego życiowym celem. Bardzo przeżywał upływające z dala od Kasi lata. Często nachodziły go czarne myśli, że już nigdy więcej jej nie zobaczy.

Nie wiedział, czy córka jest w Polsce, czy wyjechała za granicę, czy założyła rodzinę, czy przez niego zraziła się do mężczyzn i jest samotna? Czuł się kompletnie bezsilny, a czas nieubłaganie uciekał...

Czytaj dalej na następnej stronie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »