Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wojciech Pokora w swoim ostatnim wywiadzie. Udzielił go wraz z Agatą Nizińską

Wojciech Pokora (†83 l.) zmarł na początku lutego i pozostawił pogrążoną w smutku rodzinę. Przed śmiercią wraz z wnuczką Agatą Nizińską (32 l.) udzielił wywiadu, który teraz ujrzał światło dzienne. W rozmowie ukazana została niezwykła relacja, jaka ich połączyła. Aktor wspominał również o ukochanej. "Niczego w życiu nie żałuję. A już zwłaszcza tego, że spotkałem kiedyś Hanię, moją żonę, i jesteśmy razem do tej pory" - mówił.

W grudniu zeszłego roku Wojciech Pokora wspólnie z wnuczką Agatą Nizińską udzielili wywiadu dla "Vivy!". Wtedy chyba nikt nie przypuszczał, że będzie to ostatni wywiad wybitnego aktora. Pokora zmarł 4 lutego. 

Reklama

Publikacja wywiadu miała nastąpić 22 stycznia, przy okazji dnia dziadka. Ostatecznie redakcja zdecydowała się zamieścić go w najnowszym numerze gazety. Oprócz rozmowy z duetem Pokora-Nizińska jest też rozmowa z samą Agatą, przeprowadzona już po śmierci jej dziadka. 

Podczas wywiadu Wojciech Pokora cieszył się, że wnuczka poszła w jego ślady i zajęła się aktorstwem. Zachwycał się jej wokalem i z typową dla siebie skromnością... nieco umniejszał sobie. Gdy Agata zauważyła, że przecież on śpiewał w kabarecie, Pokora uciął temat: "To takie było tylko podśpiewywanie, a nie śpiewanie" - stwierdził i dodał, że "on buczy, a nie śpiewa". 

W rozmowie pojawiła się anegdota. Pewnego dnia do Agaty zwrócił się jej kolega, który był zachwycony monologiem Wojciecha Pokory z "Kariery Nikodema Dyzmy". Wraz z grupą innych młodych ludzi chciał zrobić z niego piosenkę. Aktor był zaskoczony, że jego osoba i talent budzą zainteresowanie młodzieży.

"Ja to się dziwię, że jakaś młodzież się jeszcze mną interesuje i mówią, że podobał im się pewien mój monolog, którego ja w ogóle nie pamiętam" - wyznał.

Z wywiadu wynika, że dla Wojciecha Pokory rodzina była bardzo ważna. Miał żonę, dwie córki oraz pięcioro wnucząt, w tym Agatę. Hanna Pokora, ukochana aktora, nie raz porównywała go... właśnie do niej! Ponoć pan Wojciech czasem zachowywał się w szalony sposób, zupełnie jak jego wnuczka. "Żona mówi czasami: Zachowujesz się jak Agata" - wyjawił, na co Nizińska zareagowała zdziwieniem: "Babcia tak mówi?! Coś ty" - dopytywała. "No mówi, mówi, bo ja też czasami lubię poszaleć, co tu dużo gadać" - odparł Pokora. 

Gdy wnuczki były dziećmi, siadywał z nimi na hamaku i czytywał im książki. Jednak nie było to jedyne ich wspólne zajęcie. "Ty wymyślałeś a vista przeróżne historie. I bardzo mi ot pomogło potem w szkole teatralnej przy etiudach a vista. Dziadek wolał takie zabawy, bo rozwijały wyobraźnię. Nie chciał, żebyśmy grały na iPodach" - zdradziła Nizińska. 

W stronę dziadka skierowała ciepłe słowa. Wojciech Pokora był jej Mistrzem. 

"Uważam, że jest wybitny. Kiedy się co do tego zorientowałam, byłam już dojrzała i dostałam w dupę od życia. (...) Moment, kiedy sobie uświadomiłam, że mamy w domu ikonę, zdarzył się właśnie po Fredrze i po obejrzeniu Teatru Telewizji z 1975 roku z dziadkiem w roli Papkina. To był najlepszy Fredro, jakiego widziałam" - stwierdziła. 

Dziadek nie pozostał dłużny. Oto, jak wypowiedział się o Agacie: "Ma coś, czego się nie da określić, ma talent, którego ja nie mam. Kiedyś miałem, ale gdzieś się po drodze pogubiłem. (...) Czasami, gdy spotykamy się z jej rodzicami, Agata przynosi fragmenty albo całe swoje utwory, a ja nie mogę wydusić słowa, bo mam gębę otwartą tak szeroko, że zamknąć mi ją trudno. To wszystko mnie przerasta. Agata tak fenomenalnie śpiewa, że to się w głowie nie mieści. Pytam, skąd, po kim, przecież nie po mnie" - ocenił.

Przyznał jednak, że gdy Agata dostała się do szkoły aktorskiej, początkowo nie wierzył, że sobie poradzi. "Ale nawet palcem nie tknąłem, żeby ją ukierunkować" - powiedział i dodał, że jest dumny z tego, że "z takim zaparciem zdobywa, to co zdobywa". 

Miał trochę żal do siebie, że choć miał możliwości, to nie pomógł wnuczce. "Myślałem sobie: niech walczy, niech się sparzy" - wytłumaczył. Agata uspokoiła go: "Dobrze, że mi nie pomagałeś" - odparła. 

Podczas wywiadu Pokora z humorem dopytywał wnuczkę, kiedy w końcu wyjdzie za mąż i postara się o potomstwo, bo bardzo pragnie zostać pradziadkiem. "Dziecko to nie zabawka, sam najlepiej to wiesz. Choć razem byście Dyzmę oglądali na dobranoc. Przecież uwielbiasz się wygłupiać" - odpowiadała mu Nizińska. 

Aktor pięknie mówił także o swojej ukochanej. "Niczego w życiu nie żałuję. A już zwłaszcza tego, że spotkałem kiedyś Hanię, moją żonę, i jesteśmy razem do tej pory" - podsumował. 

Dziadek i wnuczka mieli jeszcze wiele planów. Śmierć sprawiła, że pozostaną one niezrealizowane. Kiedy w wywiadzie artysta mówił, że swego czasu niewidomy bezdomny rozpoznał go po głosie i było to dla niego wielką przyjemnością, Nizińska postanowiła opowiedzieć o tym, co ucieszyłoby ją.

"Dla mnie największą przyjemnością będzie, gdy będę już miała w ręku moją płytę i przyjdę do ciebie, żebyśmy jej razem posłuchali" - mówiła. 

W rozmowie z "Vivą!", już po śmierci dziadka, oceniła, że Wojciech Pokora nie był typem showmana. Wolał wszystko robić w ciszy i nie miał potrzeby odgrywania pierwszych skrzypiec. 

"Obserwował i słuchał, a artystą był tylko na scenie, nigdy w życiu prywatnym" - podsumowała Agata Nizińska.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Pokora | Agata Nizińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje