Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Wojciech Mann podupadł na zdrowiu! Odmieniony Marcin Mann pomaga teraz ojcu

Dawno niewidziany Wojciech Mann (73 l.) z okazji 70. urodzin Kory pojawił się na odsłonięciu jej muralu w Warszawie razem z synem Marcinem (30 l.). Uwagę zwracał nie najlepszy stan dziennikarza, który miał problemy z poruszaniem się.  

Reklama

Wojciech Mann pojawił się na odsłonięciu muralu Kory na warszawskich Bielanach razem z ukochanym synem Marcinem. Wojciech ostatnimi czasy ma problem z poruszaniem się, ponieważ nadwaga daje mu się we znaki. 

Reklama

To właśnie dlatego na uroczystościach związanych z 70. urodzinami Olgi Jackowskiej, Mann siedział cały czas na krześle. Na szczęście towarzyszył mu ukochany syn Marcin, który przeszedł sporą metamorfozę.

Syn słynnego dziennikarza znacząco schudł, obciął długie włosy i zapuścił brodę. To właśnie młody Mann wzbudził zainteresowanie podczas odsłonięcia muralu Kory.

Marcin Mann - czym się zajmuje?

Marcin poszedł w ślady ojca i również spełnia się w roli radiowca. Obecnie pracuje w rozgłośni "Nowy Świat", gdzie prowadzi audycję "Personal bigos" oraz współprowadzi "Szczytu wszystkiego, czyli każdej listy świata" i "Szczytu szczytów".

Zanim rozpoczął pracę w radiu, działał jako fotograf. Później został menadżerem swojego ojca i doskonale radzi sobie w tej roli. 

Marcin rzadko pojawia się publicznie w towarzystwie słynnego ojca. Wyjątkiem był rok 2012 kiedy to razem poprowadzili opolski festiwal. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Mann | Kora | Marcin Mann | mural z okazji 70. urodzin Kory

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »