Daniel Martyniuk zdecydował się na zaskakujący krok. Ogłosił to przed kamerami
Daniel Martyniuk od lat funkcjonuje w mediach głównie za sprawą afer ze swoim udziałem. Ostatnio, tj. w drugiej połowie sierpnia, szczególnie głośno było o jego problemach z produkcją TTV, w której zadeklarował udział. Wówczas musiała interweniować nawet jego znana mama, otwiera się w nowym oknie.
W tamtym okresie mężczyzna znowu uaktywnił się w mediach społecznościowych. Po raz kolejny zaczął udostępniać w sieci nagrania, na których w bełkotliwy sposób obrażał najbliższych. W końcu, po czasie, przyszedł czas na skruchę.
"Przepraszam całą Polskę, mamę i tatę najbardziej, byłe partnerki, żonę Faustynę i syna Floriana, żeby nie musiał się za mnie wstydzić. I cały Białystok" - powiedział w sobotę, 3 października w programie "Mówię wam".
Tydzień później w tym samym miejscu zjawiła się Danuta Martyniuk. Nie do wiary, co powiedziała publicznie o synu.
Tydzień po synu Martyniuk zjawiła się w tym samym miejscu. Oto co wyznała ws. Daniela. "Ja już postanowiłam"
Żona Zenona Martyniuka znów jest za ustach wszystkich za sprawą nowego wyzwania zawodowego. To jednak nie były plotki i 59-latka rzeczywiście wystąpi w kolejnym sezonie "Królowej przetrwania".
"Zawsze staram się łagodzić (...) [spory - przyp. aut.]. Po prostu jest mi źle, jak jestem z kimś pokłócona. Źle się z tym czuję" - mówiła we wspomnianym wyżej formacie.
Ponoć to właśnie doświadczenia rodzinne i wychowywanie krnąbrnego syna pozwoliło kobiecie nieźle wyćwiczyć się w (choć w przeszłości bywało z tym przecież różnie) byciu opanowaną.
"No właśnie, wiele mnie to nauczyło. Już tej cierpliwości mam tyle, że chyba nic nie jest w stanie mnie do złości (...) [skłonić]. Tak że ja już postanowiłam, że łagodnie wszystko, spokojnie i wtedy się pozyska bardzo dobre efekty" - dodała.
W takim kontekście nie mogło więc zabraknąć dalszych pytań o Daniela...

Danuta Martyniuk wyjawiła o Danielu. Oto co jej wyznał. "On sam wierzy"
Danuta potwierdziła, że oglądała oświadczenie jedynaka. Ma nadzieję, że jego wola zmiany jest szczera i że w niedalekiej przyszłości przyniesie widoczne owoce.
"Trzeba wierzyć, tak? Ja z tego założenia wychodzę, że jak się wierzy, że będzie dobrze, no to będzie dobrze" - powiedziała.
Przy okazji kobieta wyjawiła kulisy prywatnej rozmowy z 37-latkiem. Okazuje się, że każdorazowo ma on sobie samemu za złe swoje własne zachowanie.
"On sam wierzy, że robi te głupoty, jak coś tam mu do głowy przychodzi, ale później tego bardzo żałuje. (...) Mówi: 'Mamo, po co ja tak powiedziałem?'. Naprawdę, to jest dobry chłopak, dobry" - przekonywała.
Czas pokaże, czy miała rację...
Zobacz też:








