Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Tomasz Stockinger dawno nie był tak oburzony! Aktor "Klanu" wypiera się wszystkiego!

Tomasz Stockinger postanowił w końcu zabrać głos w sprawie szeroko komentowanego w tabloidach zdarzenia, w którym miał rzekomo brać udział. Gwiazdor "Klanu" nie kryje oburzenia, że wrobiono go w całą aferę, choć - jak zapewnia - nie miał z tym nic wspólnego, a jedynie przebywał w pobliżu całego zamieszania...

Kilka dni temu media doniosły, że Tomasz Stockinger brał udział w nieprzyjemnej kolizji pod Płockiem. 

"Super Express" informował, że do zdarzenia doszło w godzinach wieczornych w miejscowości Bulkowo-Kolonia, gdzie gwiazdor "Klanu" miał "zderzyć się z dzikami". 

Dowodem na to miały być zdjęcia zamieszczone na Facebooku OSP Bulkowo. W opisie zdarzenia faktycznie pojawiło się nazwisko znanego aktora, więc tabloidy od razu połączyły wszystko w jedną historię.

Uspokojono jednak, że serialowy doktor Lubicz nie odniósł większych obrażeń, ale na miejscu pojawiły się aż dwa zastępy straży pożarnej i patrol policji, więc wszystko wyglądało dość poważnie.

Tomasz Stockinger opowiada, co naprawdę się wydarzyło

Reklama

Sprawa pewnie rozeszłaby się po kościach, gdyby nie liczne komentarze internautów pod artykułami o "zderzeniu Stockingera z dzikami". 

Szybko przypomniano, że przed laty aktor już raz spowodował wypadek samochodowy, w którym ucierpiała jedna kobieta. Okazało się, że Tomasz miał wówczas 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Co gorsza, uciekł z miejsca wypadku! Sprawę skierowano do sądu, a Stockingerowi postawiono zarzut spowodowania wypadku i prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Aktor wielokrotnie wypowiadał się na ten temat w mediach, wyrażając żal i skruchę…

Nic więc dziwnego, że Stockinger postanowił odnieść się do medialnych rewelacji i zaprzeczył, że miał cokolwiek wspólnego z tym zamieszaniem, choć faktycznie znalazł się na miejscu zdarzenia.


"To wszystko nieprawda. Nie zaprzeczam, że znalazłem się na miejscu zdarzenia. Akurat byłem w okolicy, gdy usłyszałem, że mój znajomy miał stłuczkę. To właśnie jemu dzik wskoczył pod koła. Podjechałem tam więc, by mu pomóc. I tyle. Żadnego dzika nie widziałem na oczy" - oburza się w "Twoim Imperium" aktor.

Dodał też, że pojawiające się informacje, że auto nadawało się tylko do kasacji, też mijały się z prawdą. 

"Samochód został tylko lekko uszkodzony, zabrała go laweta. Nie ma o czym mówić. Szkoda tych wszystkich artykułów, niepotrzebnie narobiono szumu. Nic mi się nie stało" - irytuje się Stockinger.

***

Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie

"Taniec z gwiazdami" - wiemy, kto odpadł. Ogromne zaskoczenie

Rozwydrzone dziki zaatakowały Shakirę i jej syna

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Stockinger | wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »