Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tomasz Lubert dziś pragnie zupełnie czegoś innego! Co za zmiana!

Dawniej dawał ponieść się życiu, bywał w różnych sytuacjach. A teraz? Tomasz Lubert (45 l.) dziś docenia dom, rodzinę i spokój.

Na scenie ostry, szalony, ekscentryczny. Prywatnie jest zaprzeczeniem estradowego wizerunku.

Reklama

"Wiem, trudno w to niektórym uwierzyć, ale nie żyję na krawędzi" - śmieje się Tomasz Lubert. - "Coraz bardziej doceniam dom, bezpieczeństwo, spokój. Cieszę się tym, że jestem zdrowy. Wyznaję filozofię - przede wszystkim być, a dopiero potem mieć. Zapewniam, takie myślenie przynosi ulgę i stan wewnętrznej równowagi. Miałem szczęście wychować się w dobrym domu. Mama i tato poświęcali mi wiele uwagi. Są niezwykle szlachetnymi ludźmi. Właściwie wszystko im zawdzięczam. Nie wymagali więcej niż trzeba. Dali mi siłę, by walczyć o marzenia. I pozwalali na błędy. Zawsze chciałem mieć taki dom, jaki tworzyli. Obiad to obiad, święta to święta". 

Od dziecka chciał być artystą. Skończył szkołę muzyczną w rodzinnym Gdańsku. Założył parę zespołów. Po maturze złożył papiery na muzykologię i filozofię na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Studiował... 7 lat. Niespecjalnie się przykładał. Ważniejsza była muzyka.

W 2000 r. założył Virgin, w którym jako wokalistka występowała Doda. Potem współtworzył zespoły Video i Volver. Dwa lata temu reaktywował z Dodą Virgin, z którym gra do dziś. 

"Dawniej dawałem się ponieść życiu. Byłem w różnych sytuacjach, wszystkiego próbowałem. Ale nie straciłem kontroli" - zapewnia.

Pewnego dnia na jego drodze stanęła Ewa. Wzięli ślub.

"Słowa przysięgi małżeńskiej są najpoważniejszymi, jakie wypowiedziałem w życiu. Chciałem wziąć na siebie odpowiedzialność. Dlaczego? Bo to czyniło mnie lepszym człowiekiem" - wyznaje. - "Oczywiście, nasze małżeństwo przechodziło różne momenty, ale są wartości nadrzędne, które pozwalają nam przetrwać. A chcemy być razem" - dodaje.

Małżonkowie działają w Fundacji Spełnionych Marzeń, którą wspólnie z żoną Małgorzatą w 2002 r. założył Tomasz Osuch.

"Tomek jest wspaniałym, wrażliwym człowiekiem. Kontakt z dziećmi chorującymi na raka wymaga niezwykłego charakteru i empatii. Bardzo często, jako wolontariusze pojawiają się z Ewą na oddziałach" - mówi Osuch.

Tomek koncertuje, często z Dodą i innymi artystami. Ewa organizuje spotkania z aktorami, sportowcami i bajkoterapię na oddziałach szpitalnych. 

"Po 12 latach współpracy nie wyobrażam sobie życia bez fundacji. Wiem, co niektórzy pomyślą, ale naprawdę uważam, że po ‘kocham’, najpiękniejszym słowem jest ‘pomagam’" - stwierdza Lubert. - "Pomagając uczymy się pokory, wiemy co jest w życiu ważne, a co nie".

Otrzymał wiele prestiżowych wyróżnień za pomoc. Niedawno małżonkowie założyli fundację Luberty pomagają.

"Mamy świadomość że nie można pomóc wszystkim, ani nikogo wyróżniać. Zdecydowaliśmy się pieniądze z licytacji gadżetów od światowych gwiazd, przeznaczyć na cel, który posłuży wszystkim np. odremontowanie windy, zrobienie schodów czy podjazdu w szpitalu".

Koncertuje, wydaje płytę. Jego muzykę najczęściej słyszymy w reklamach dziecięcych. Podpisał kontrakt z największą na świecie wytwórnią filmową.

"Przede mną praca w oscarowym towarzystwie..." - mówi tajemniczo.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 


Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Lubert | Ewa Lubert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje