Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tomasz Kot: Żona jest jego prawdziwym Aniołem Stróżem

Rzucić jej świat do stóp, przychylić nieba... Do tego Tomasz Kot (41 l.) gotów jest w każdej chwili. A kim jest ta szczęśliwa wybranka? To jego żona Agnieszka. To ona 13 lat temu wzięła go za rękę i przeprowadziła przez największe życiowe rafy.

Gdy się poznali, patrzyła na niego figlarnie dużymi oczyma. Doskonale znała aktorski światek. Od lat robiła zdjęcia na planach filmowych. Skończyła katowicką szkołę filmową. Wiele zdjęć do filmów krótkometrażowych, teledysków i wizualizacji teatralnych było jej dziełem.

Reklama

Tomasz spodobał jej się od razu. Choć wiedziała, że jego dusza jest chora i słaba, podała mu silną dłoń.

Jak krucha, niepozorna blondynka poradziła sobie z tym niemal dwumetrowym mężczyzną, do dzisiaj jest jej tajemnicą. Być może pomogło jej to, że ukończyła psychologię stosowaną na Uniwersytecie Jagiellońskim i zajmowała się terapią dziecięcą.

- Co sobie postanowi, to tak musi być - mówi o żonie Tomasz. Dla niej przeniósł się z Krakowa do Warszawy. A potem zadbał o to, żeby ich ślub był dyskretną, intymną ceremonią.

- Po kilku zakrętach poukładałem swoje życiowe klocki i jest to dość jasny i klarowny świat. Było nam z Agnieszką dobrze, więc ślub stał się kolejnym krokiem. Małżeństwo daje mi poczucie, że mam dokąd wrócić - mówił.

Narodziny dzieci: córki Blanki (12 l.) i syna Leona (9 l.) utwierdziły go w przekonaniu, że chce się trzymać jak najdalej od życia w blasku fleszy. Nie znosi blichtru i taniej sensacji. A od kiedy znalazł się w kręgu zainteresowań międzynarodowych producentów i reżyserów, bez żalu podjął decyzję o wyprowadzce ze stolicy.

- Prowadzimy życie poza karuzelą warszawską. Kupiliśmy kawałek ziemi nad Bugiem i wiejski dom. Tam jest zawsze kupa roboty i człowiek nie ma czasu na użalanie się nad sobą - opowiada Tomasz.

Dzisiaj jest nie tylko utalentowanym i wziętym aktorem, ale także świadomym siebie i odpowiedzialnym mężczyzną. - Szczęście to tylko pierwszy impuls, cała reszta to ciężka praca. Bardzo liczę się ze zdaniem Agnieszki, bo jest nie tylko moją żoną, ale także najwierniejszym przyjacielem - mówi aktor.

Tomasz docenia czas, który spędza z dziećmi. Jego zdaniem dopiero w takiej sytuacji można się sprawdzić jako prawdziwy mężczyzna. Kiedy urodziła się Blanka, wziął 4-miesięczny urlop. Podobnie zrobił, kiedy na świecie pojawił się Leon.

A tuż po zdjęciach do nominowanego do Oscara filmu "Zimna wojna", na prośbę małżonki, także zafundował sobie przerwę w pracy. Najważniejsza jednak decyzja, jaką podjął pod wypływem żony, dotyczyła edukacji dzieci. Rodzeństwo nie uczy się w tradycyjnej szkole, a w domu, pod okiem mamy. Okazało się, że metoda znakomicie się sprawdziła. Pociechy uczą się doskonale, a egzaminy zdają na szóstki!

Od momentu, w którym Tomasz poznał swoją żonę, czuł, że to kobieta, z którą chce kroczyć przez życie. - Wciąż jestem zakochany w Agnieszce. Nawet do głowy mi nie przyjdzie, żeby na ulicy oglądać się za innymi kobietami! Dzisiaj wiem, co jest dla mnie ważne. Dzięki niej moje życie płynie właściwym, spokojnym rytmem - wyznaje szczerze aktor.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kot

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje