Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Teresa Iżewska: Władze PRL dotkliwie upokorzyły ją za te słowa. Popełniła samobójstwo

Po niefortunnym wywiadzie Teresa Iżewska (†49) została więźniem w swoim kraju. Upokorzona przez władze i środowisko, żyła samotnie. Za swoje marzenia zapłaciła najwyższą cenę.

Smukła sanitariuszka z osmoloną twarzą, przedzierająca się z powstańczym oddziałem kanałami Warszawy, to wzruszająca postać, którą w swoim filmowym debiucie pt. "Kanał" stworzyła Teresa Iżewska. Dla niej była to ważna rola i to nie tylko dlatego, że w Powstaniu Warszawskim straciła ojca. Udział w tym filmie i to, co się potem stało, zaważyły na jej późniejszym, obfitującym w dramatyczne wydarzenia życiu.

Reklama

Była studentką trzeciego roku warszawskiej szkoły teatralnej, gdy Andrzej Wajda zaproponował jej postać łączniczki "Stokrotki" w "Kanale". Nie wahała się ani chwili. Szybko okazało się, że miała rację, bo obraz Wajdy, po tym, jak zachłysnęła się nim światowa krytyka na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, zdobył Srebrną Palmę.

Gdy Teresa wraz z twórcami filmu pojawiła się na Lazurowym Wybrzeżu, aż zaniemówiła z zachwytu. Całe miasto było oblepione... jej zdjęciami.

To właśnie ona, a nie seksowna Marilyn Monroe, która również gościła na festiwalu, była najbardziej pożądaną kobietą filmowego święta. "Wielka Marilyn rozmawiała ze mną, dopytywała o moją pracę, plany. Zaprosiła mnie do USA" - dzieliła się wrażeniami podekscytowana aktorka po powrocie do kraju. Tak rozpoczęła się filmowa passa Iżewskiej.

Była tak popularna, że reżyserzy toczyli o nią bój, by ściągnąć ją do swoich produkcji. Grała dziewczyny o bogatej przeszłości, wyzywające, cyniczne, kierujące się w życiu erotycznym instynktem, ale też zmysłowością, mroczną tajemnicą. "Te role zaczęły wpływać na moje życie" - wyznała kiedyś enigmatycznie. Z czasem okazało się, co miała na myśli...

Pewnego razu, udzielając wywiadu francuskiemu dziennikarzowi, powiedziała o jedno zdanie za dużo - szczerze opowiedziała o swoich absurdalnie niskich zarobkach. Na konsekwencje tego kroku nie musiała długo czekać. Karą był zakaz wyjazdu z Polski.

Gwiazda boleśnie to odczuła, bo znając dobrze francuski i angielski mogłaby zrobić międzynarodową karierę. Oferty pracy płynęły niemal z całego świata, a ona nie mogła z nich skorzystać. "Z powodu odmowy uzyskania paszportu nic nie wyszło z tych planów" - wyjawiła Ewa Zabawa-Dmitruk, córka aktorki.

Gdy tego typu sytuacje zaczęły się powtarzać, gwiazda zrozumiała, że jest więźniem w swoim kraju. Kolejny cios był równie dotkliwy. Polscy reżyserzy przestali nagle obsadzać Teresę w swoich filmach.

Przez kolejnych 20 lat wystąpiła jedynie w dwóch epizodach. Niespełniona artystycznie, zamknęła się w czterech ścianach. Jej mieszkanie w Gdańsku było obwieszone lustrami. Prawdę o niej znały tylko one i ukochane koty, z którymi rozmawiała. "Mamą rządziły emocje. Rano była szczęśliwa, a wieczorem nie chciała żyć" - zdradziła jej córka.

Aktorka wielokrotnie podejmowała próby zwrócenia na siebie uwagi. Informowała media, że popełni samobójstwo. Była to rozpaczliwa prośba o pomoc.

Pewnego dnia, gdy wyważono drzwi do jej mieszkania, okazało się, że zrealizowała swoją groźbę. Przez dwa miesiące leżała nieprzytomna w szpitalu. Odeszła po cichu, bez świadomości, 26 sierpnia 1982 r.

***

Zobacz więcej materiałów:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Teresa Iżewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »