Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tajemnica Doroty Stalińskiej

To chyba największa tajemnica polskiego show-biznesu - żartują znajomi Doroty Stalińskiej (57 l.), pytani, kto jest ojcem jej syna, Pawła. - Nie wiemy, nikomu nie powiedziała - zarzekają się.

Włoch, Amerykanin, Austriak - tak spekulują niektórzy, a aktorka spokojnie powtarza: - Paweł jest cudownie poczętym dzieckiem miłości. Nie wymyśliłam sobie ani nie zaplanowałam samodzielnego macierzyństwa. Tak wyszło. Sama przeszłam przez okres ciąży. Sama zawiozłam się do szpitala, żeby urodzić Pawła, a on nigdy nie był tak bliski śmierci, jak wtedy.

Reklama

Tak dobrze udało jej się połączyć obydwie role - matki i ojca, że Paweł właściwie nie odczuł braku mężczyzny w swoim życiu.

- To Dorota pokazała mu, jak wbijać gwoździe, naprawić rynnę czy pomalować ściany. Nauczyła go, jak być dobrym kierowcą. Dzięki niej tuż po 18. urodzinach odebrał prawo jazdy, a kiedy poszedł na studia, kupiła mu mieszkanie.

Moim tatą jest... Dorota Stalińska

Ich dom w Milanówku zawsze był otwarty dla przyjaciół i znajomych. Najważniejszym z nich był i jest Michał Bajor - ojciec chrzestny Pawła. Podobno zaraził go swoją pasją do muzyki, a kiedy Dorota leżała sparaliżowana po wypadku, zajmował się nią i Pawłem.

Pytany przez szkolnych kolegów, co robi jego tata, Paweł odpowiadał bez skrępowania: "Ja nie mam taty". I jakoś nie chciał poznać ojca.

- Nigdy nie miałem takiej potrzeby - powiedział w ostatnim wywiadzie. Zdradził też, że był moment, w którym mama zaproponowała mu spotkanie z tatą, ale nie chciał go widzieć. - Przecież to dla mnie zupełnie obcy facet. Nigdy nie był częścią mojego życia i już nigdy nie będzie! Nie zakładam w tej sprawie żadnego zwrotu akcji. Równie dobrze mógłbym minąć przechodnia na ulicy. Obojętnie - powiedział.

Mocne słowa, ale jakże szczere... - Dorota Stalińska tak wychowała swojego syna, że ma on odwagę bronić swojego zdania i za to należą się jej gratulacje - mówi "Rewii" przyjaciółka domu. Oczywiście trzeba było zapłacić za to cenę: wykłócać się na szkolnych zebraniach albo osiem razy przenosić syna z jednej szkoły do drugiej. Ale było warto!

Podobno za kulisami ostatniej edycji "Tańca z gwiazdami" powstał pomysł, aby reporterzy TVN z kamerą odwiedzili jego ojca. Powiedziano o tym Pawłowi, a on uśmiechnął się i rzekł:

- Lepiej porozmawiajcie z Dorotą Stalińską. To jest mój tata.

JP

(nr 1)

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Staliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje