Kiedy Agnieszka Suchora poznała Krzysztofa Kowalewskiego 26 lat temu podczas prób do "Wieczoru Trzech Króli" w warszawskim Teatrze Współczesnym, aktor był mężem Ewy Wiśniewskiej. Ich związek już się wypalił, ale formalnie wciąż trwał.
Agnieszka Suchora zakochała się od razu
Suchora, jak sama wspomina, miała spory dylemat, jednak była przekonana, że trafiła jej się miłość, o którą warto walczyć. Jak wspominała po latach w wywiadzie dla "Twojego Stylu":
"Było w nim wszystko, co pociągało mnie w mężczyźnie: poczucie humoru, autorytet. Był dużym facetem, przy którym czułam się bezpiecznie, a do tego najłagodniejszym człowiekiem na świecie".
W 2002 roku wzięli ślub. Ze względu na to, że pracowali w tym samym teatrze, praktycznie się nie rozstawali. Młodsza o ponad 30 lat żona była dla Kowalewskiego ogromnym wsparciem, gdy zaczęły mu doskwierać problemy zdrowotne.
Agnieszka Suchora wspomina zmarłego męża
W programie "interAKCJA. Starcie pokoleń" Małgorzaty Czop Suchora wróciła wspomnieniami do ostatniego okresu życia ukochanego męża. Przypadł on na czas, gdy teatry były zamknięte i paradoksalnie te trudne miesiące okazały się dla aktorskiej pary wyjątkowym wspólnym przeżyciem:
"Należę do tej wąskiej grupy osób, które dobrze wspominają ten czas. Był to ostatni rok życia mojego męża i przez to, że nie było chodzenia do pracy, miało to dwa pozytywy. Pierwszy taki, że mogliśmy sobie ten czas spędzić razem w domu, a drugi taki, że on, który tak niezwykle kochał tę swoją pracę, nie miał poczucia, że musiał się usunąć".
Krzysztof Kowalewski, niezapomniany pan Sułek z cyklu komediowych audycji radiowych, bohater filmów Stanisława Barei, zmarł 6 lutego 2021 roku. Odszedł spokojnie, we śnie. W pożegnalnym wpisie na Facebooku żona określiła go trzema przymiotnikami:
"Najdroższy. Najwspanialszy. Najczulszy".
Agnieszka Suchora wciąż tęskni za mężem
Po śmierci męża Agnieszka Suchora, jak sama wyznała, nie bardzo wyobrażała sobie, jak mogłaby wrócić sama, bez ukochanego, na deski teatru, gdzie rozkwitła ich miłość. Jak wspomina w najnowszym wywiadzie:
"Miałam nawet taki moment, że się zastanawiałam - myśmy się w tym teatrze poznali, myśmy w tym teatrze razem pracowali dwadzieścia parę lat - więc zastanawiałam się, czy ja dam radę tam wrócić i grać. Ale ja się tam jednak bardzo dobrze czuję. Oswoiłam to sobie na nowo. Są te dwie godziny ulgi, kiedy nie myślę o tym. Można uciec w inny świat, więc to też ma swoje dobre strony".
Zobacz też:
Zaskakujące doniesienia o Olszówce i Suchorze. Mało kto wie, co je łączy
Wdowa po Kowalewskim spełnia jego ostatnią wolę. Obiecała mu, że to zrobi








