Dawid Kwiatkowski od dobrych kilkunastu lat jest częścią rodzimej sceny muzycznej. Pomimo dużego dorobku i ugruntowanej pozycji w branży wokalista wciąż nie osiada na laurach. Festiwale, koncerty, płyty - jego życie zawodowe ma naprawdę zawrotne tempo.
Kwiatkowski zapowiedział nowy album. "Wiem, po co go zrobiłem"
Nadchodzący duży projekt artysta zapowiedział już ponad parę tygodni temu. Chodzi o jego dziewiąty krążek.
"Za równo 30 dni moje 'Południe' przestanie być tylko moje. Stanie się nasze" - napisał wtedy na Instagramie, gdzie niezmiennie jest niezwykle aktywny.
Już wtedy wyjawił, że ta płyta będzie zupełnie inna niż poprzednie.
"To album bardzo konkretny w swoim świecie, mój pierwszy aż tak ukierunkowany. W studio padały zdania jak: 'jesteśmy pewni tego kierunku?', 'to może być za dużo', 'kurczę, aż tak idziemy w tę stronę?' - i gdy tylko słyszałem takie zdanie, chciałem iść jeszcze kawałek dalej. Sprawdzić, co się stanie, jak przestaniemy się bać akordeonu czy brazylijskiej samby. Bardzo chcę, żebyście go pokochali, ale jednocześnie moja własna miłość do tego albumu również jest wystarczająca. A to chyba ważne. Wiem, po co go zrobiłem, wiem, dlaczego brzmi właśnie tak i wiem, że pięknie zabrzmi to na żywo. Na tej wyprzedanej trasie" - przekazał na początku września.
A teraz podzielił się ze światem kolejnym powodem do radości.

Kwiatkowskiemu zajęło to kilka dni. W weekend przekazał: "Końca nie widać"
Już wtedy Kwiatkowski zachęcał fanów do zamówienia płyty w formie winyla, pierwszego w jego dorobku. Obiecywał, że podpisze każdy egzemplarz, choćby "miał siedzieć dni i noce z markerem w dłoni". Chyba nie sądził, że te słowa okażą się prawdą.
Na opublikowanym nagraniu widać, jak Dawid podpisuje piętrzące się na stole okładki, pozuje do zdjęć i sam je sobie robi, a przy tym, lekko znużony, ziewa i się przeciąga. Ani na chwilę z jego twarzy nie znika jednak uśmiech.
"Kilka dni. Kilka kartonów markerów. Kilka tysięcy płyt, a końca nie widać, ale no wiadomo, jestem na maksa wdzięczny. Chciałbym jakoś osobiście każdemu podziękować, ale nie jestem w stanie. Mam nadzieję, że muzyka to wynagrodzi. Ale też gdzieniegdzie dorzucam coś do tych płyt, więc mam nadzieję, że będą Państwo zadowoleni" - przekazał w weekend na Instagramie.
Już kilka dni wcześniej piosenkarz zasygnalizował, że w niektórych zamówieniach znajdą się specjalne wejściówki, otwiera się w nowym oknie, umożliwiające spotkanie z gwiazdorem twarzą w twarz. A to nie wszystko...
Spłynęły wieści ws. Kwiatkowskiego. Oto co działo się z nim przez ostatni tydzień. "Proszę się o niego nie martwić"
Wygląda na to, że Kwiatkowski może uzupełnić swoją listę o kolejny sukces.
"Dwa winyle sold out [ang. sprzedane]! A mój nadgarstek? Nadal gotowy na kolejne tysiące podpisów, więc proszę się o niego nie martwić! Został jeszcze jeden wariant winyla i trzy CD. A w niektórych egzemplarzach ktoś znajdzie polaroidy, robione podczas podpisywania płyty oraz meet and greet na wybrany koncert ze zbliżającej się trasy" - przekazał w opisie posta.
Oczywiście nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie zaangażowanie i wsparcie fanów.
"Dziękuję Wam no… ja już nie wiem, jak to całe dobro mam przyjąć od Was. Chyba nigdy nie działo się takie szaleństwo. Cieszę się, że to wszystko przestaje być już moje, a staje się nasze. 'Nosi ten świat nasze imię'" - podsumował Dawid.
Zobacz też:








