Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ryszard Rynkowski: Powrót na wysokich obrotach

Skandal sprzed kilku lat omal nie zniszczył jego kariery. Na szczęście wszystko zaczęło dobrze się układać...

Po długiej przerwie Ryszard Rynkowski wrócił na scenę. W najbliższym czasie zaśpiewa m.in. w Gdańsku oraz Poznaniu.

Reklama

"Gram koncerty biletowane, ludzie przychodzą, a to oznacza, że muszą wydać parę groszy, żeby spotkać się ze mną. To dowód, że moja pozycja jest stabilna mimo tego, co się wydarzyło" – mówi piosenkarz w wywiadzie. 

A wydarzyło się wiele, bo przecież pod koniec 2016 roku media obiegły informacje o rodzinnej kłótni w domu artysty, podczas której „wymachiwał bronią”. 

Dziś piosenkarz i jego rodzina wciąż pamiętają ów feralny wieczór, który odcisnął ogromne piętno na ich życiu. Tym bardziej, że właśnie wtedy pan Ryszard wycofał się z intensywnego życia koncertowego.

"Organizatorzy koncertów po nawałnicy wokół mojej osoby zlękli się i zaczęli odwoływać imprezy, które miałem zaplanowane. Nastąpiła dziura, niespodziewana przerwa. Cieszę się, że wreszcie wszystko wróciło do normy" – opowiada.

Zawsze wraca szybko do domu

Po owym wydarzeniu przez długi czas syn artysty, Ryszard junior, nie chodził do szkoły. 

"Baliśmy się, że będzie szykanowany" – wspomina Rynkowski. 

Szczęśliwie to już za nimi. Okazało się jednak, że ten wspólnie spędzony czas w ich azylu, którym jest dom w Zbicznie pod Brodnicą, dobrze im zrobił. 

Mogli na spokojnie zastanowić się nad tym, jak dalej żyć, co zmienić, aby nie dochodziło do takich sytuacji.

"Ustalili, że muszą spędzać więcej czasu razem" – zdradza osoba z otoczenia rodziny. 

Pan Ryszard bardzo wziął sobie do serca, to co przez ostatnie miesiące mówiła żona i syn. I dzisiaj, choć jego kalendarz jest zapełniony, to po każdym koncercie stara się wrócić do domu, choćby z drugiego końca Polski. 

Bo docenia to, co ma i czuje, że to rodzina jest najważniejsza, że daje mu siłę i energię. 

"Wtedy miałem złe myśli w głowie, ale szczęśliwie to już za nami" – zdradza muzyk.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje