Reklama

Reklama

Reklama

Rodzinny dom Foremniak zniszczyła nawałnica!

Małgorzata przeżyła prawdziwe chwile grozy. Bała się, że z jej ukochanym tatą stało się najgorsze...

Kiedy dwa lata temu Małgorzacie Foremniak ( 46 l.) zmarła mama, aktorka na dłuższy czas wycofała się z życia zawodowego. Długo nie mogła sobie z tym poradzić. Wyjechała do rodzinnego domu w Jedlińsku pod Radomiem, aby tam wraz z równie zrozpaczonym tatą Kazimierzem (z zawodu nauczyciel plastyki; był również dyrektorem szkoły) dochodzić do siebie.

Od tamtej pory Gosia zaczęła poświęcać ojcu więcej uwagi. Pomaga mu jak tylko może, a jego coraz bardziej pogarszające się zdrowie spędza jej sen z powiek.

Reklama

Kiedy więc kilka dni temu rodzinne okolice aktorki nawiedziły groźne nawałnice, natychmiast chwyciła za telefon do ojca. Niestety, nikt nie odpowiadał...

Małgorzata odchodziła od zmysłów. Nie mogła zdobyć żadnych informacji, co dzieje się z jej ukochanym tatą. Kiedy już powoli zaczynała tracić nadzieję, pan Kazimierz oddzwonił, zapewniając córkę, że z nim wszystko w porządku.

Niestety, tego samego nie mógł powiedzieć o ich domu. Grad wielkości piłeczek pingpongowych wybił szyby w oknach, poważnie uszkodził dach. Doszczętnie zniszczony został też owocowy sad, który był oczkiem w głowie pana Kazimierza.

Foremniak wyczuła po głosie, że tata jest załamany. Zaczęła poważnie martwić się o jego zdrowie.

"Gośka następnego dnia była już u ojca. Wie, że nie jest mu lekko, szczególnie teraz, kiedy jest sam" - zdradza "Rewii" koleżanka aktorki.

Podobno gwiazda zaczęła namawiać ojca, aby przeniósł się do niej do Warszawy. Ma jednak świadomość, że ten dom jest dla niego całym życiem i wie, że tata nie da się tak łatwo przekonać.

Liczy jednak, że chociaż na czas remontu uda się jej mieć go przy sobie.

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Foremniak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy