Nie żyje Franciszek Smuda. Miał 76 lat
Dopiero co donosiliśmy o pogarszającym się stanie zdrowia futbolowego eksperta, otwiera się w nowym oknie. Minęło zaledwie kilka dni, a do mediów dotarła tragiczna wiadomość o śmierci Franciszka Smudy, otwiera się w nowym oknie. 76-latek od dłuższego czasu zmagał się z nowotworem krwi. Jeszcze w tym roku otrzymał przeszczep szpiku od swojego brata, Jana. Niestety to nie wystarczyło, by jego kondycja się poprawiła.
W ostatnich dniach mężczyzna mógł liczyć na wsparcie bliskich: dzieci z pierwszego małżeństwa oraz żony Małgorzaty Drewniak-Smudy, z którą spędził wiele lat. Kobieta nigdy nie chciała afiszować się ze swoimi prywatnymi sprawami, otwiera się w nowym oknie, co respektował jej mąż, nie opowiadając o niej w wywiadach. Pomimo że okulistka udawała, że kompletnie nie zna się na piłce, w rzeczywistości to właśnie ona połączyła ją ze Smudą - przyszłego męża poznała dzięki swojemu bratu, oddanemu kibicowi Wisły Kraków.
Smuda był oczywiście ściśle związany ze światem futbolu. Jako obrońca grał m.in. w Stali Mielec i Legii Warszawa oraz w amerykańskich i niemieckich klubach. W roli trenera współpracował z wieloma krajowymi drużynami (m.in. Łódź Widzew, Wisła, otwiera się w nowym oknie Kraków), przyczyniając się do ich największych sukcesów. W 2009 r. Franciszek Smuda, otwiera się w nowym oknie otrzymał zadanie przygotowania reprezentacji Polski do Euro 2012. Z funkcji selekcjonera zrezygnował tuż po imprezie.
Tak gwiazdy żegnają Franciszka Smudę. Głos zabrał Robert Lewandowski
Jednym z tych, którzy strzelili wówczas gole, był oczywiście Robert Lewandowski, otwiera się w nowym oknie. Wcześniej panowie spotkali się na murawie w Lechu Poznań (wspólnie zdobyli wówczas Puchar Polski), z którym Lewy był związany w latach 2008-2010. Nic dziwnego, że gwiazdor nie przeszedł obojętnie obok śmierci swojego byłego coacha.
"Dziękuję za wszystko, Trenerze!" - napisał krótko w popularnym serwisie społecznościowym. Przy tej okazji opublikował zdjęcie sprzed lat, na którym Smuda wyraźnie tłumaczy coś 20-letniemu napastnikowi, pochylającemu w skupieniu głowę.
Smudę pożegnał również Zbigniew Boniek, otwiera się w nowym oknie, były prezes PZPN-u, a obecnie wiceprezydent UEFA, legenda polskiej piłki.
"Trenerze, kiedyś się spotkamy i pogadamy o Euro, o Widzewie, o naszym spotkaniu w Mielcu. Wypoczywaj w spokoju. Boli mnie bardzo, że odszedłeś. R.I.P. Franek" - opublikował wpis na tym samym portalu.
Kilka słów od siebie dorzucił także następca Bońka na stanowisku szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza.
"Z wielkim smutkiem przyjąłem informację o śmierci Franciszka Smudy. Był to nie tylko utytułowany trener, ale prawdziwy pasjonat kochający piłkę nożną. Człowiek, który zawsze był sobą i niczego nie udawał. Wyrazy współczucia dla rodziny i najbliższych. Pokój jego duszy" - przekazał na platformie X.

Zobacz też:








