Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pyton tygrysi grasuje nad Wisłą. Maryla Rodowicz boi się, że pyton zje jej koty

Maryla Rodowicz (72 l.) mieszka w okolicy, w której od niedawna grasuje pyton tygrysi. Wokalistka nie boi się gada, ale za to obawia się, że ten mógłby skrzywdzić jej koty.

Od kilku dni trwają poszukiwania pytona tygrysiego, który grasuje nad Wisłą w pobliżu Warszawy. W niedzielę znaleziono jego wylinkę. Skóra ma około sześciu metrów długości. 

Reklama

Gada szukano w rejonach Konstancina-Jeziorny, lecz teraz okazuje się, że mógł przepłynąć na drugą stronę rzeki. Najnowsze ślady wskazują, że pyton może być w okolicach Karczewa. 

Mieszkańcy pobliskich miejscowości drżą o zdrowie swoje oraz bliskich. Wśród zatrwożonych jest Maryla Rodowicz, mieszkanka Konstancina. Obawia się o ukochane zwierzaki. 

"To prawda, pyton grasuje. Nawet straszymy się z sąsiadami, że on pewnie jest już w naszym ogródku. Mój jeden kotek spędził noc właśnie w ogrodzie i myślałam, że został zjedzony... Ja bardzo uważam. Ale kotu jakoś udało się wyjść i spędził noc w ogrodzie" - zwierza się wokalistka w "Super Expressie". 

Natomiast jeśli chodzi o nią samą, to za bardzo lęku nie czuje. Żaden pyton jej nie straszny! Nie ma zamiaru zamykać się w domu i czekać, aż gad zostanie złapany.

"Ja wychodzę. Ja się pytona nie boję! To prędzej ja go zjem niż on mnie. Pewnie wyjdę z domu wieczorem. Nie boję się o swoje życie, ale boję się o moje koty" - tłumaczy.

*** 
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Maryla Rodowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje