Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pożegnanie Jacksona było "makabrycznym cyrkiem"

Dziennikarz brytyjskiego brukowca w ostrych słowach krytykuje wczorajszą (7 lipca) ceremonię pożegnania Michaela Jacksona. Według niego, uroczystość pokazała, dlaczego król muzyki pop stał się głęboko nieszczęśliwym, samotnym dziwakiem.

Wczoraj po godzinie 17 polskiego czasu odbył się pogrzeb zmarłego 25 czerwca Michaela Jacksona. W ceremonii pogrzebowej na cmentarzu Forest Lawn w Los Angeles uczestniczyła rodzina gwiazdora i bliscy przyjaciele, m.in. promotor boksu Don King.

Reklama

Następnie, o godzinie 19, rozpoczęła się uroczystość publicznego pożegnania Michaela w hali Staples Center. Króla popu żegnało 17 tysięcy osób, które zdobyły wejściówki - 11 tysięcy w samej Staples Center, a pozostali na telebimach w pobliskim Nokia Theatre.

Złocona trumna z ciałem Michaela stała na honorowym miejscu.

Na początku przeczytano listy kondolencyjne i wygłoszono pożegnalne mowy. Następnie muzyczny hołd Jacksonowi złożyli m.in. Mariah Carey, Jennifer Hudson, John Mayer i Usher.

Na sam koniec na scenie pojawili się najbliżsi piosenkarza. Jego córka Paris Katherine, którą niespodziewanie poproszono o wygłoszenie mowy, zdołała tylko wykrztusić: "Był najlepszym tatą, jakiego można sobie wyobrazić. Chciałam tylko powiedzieć, że bardzo go kocham" i wybuchnęła płaczem.

Ceremonię krytykuje dziennikarz brytyjskiego brukowca "The Sun", Gordon Smart. Uważa, że była niczym innym, tylko "makabrycznym cyrkiem".

"To nie była uroczystość upamiętniająca ikonę popu i najwspanialszego artystę estradowego, jakiego widział świat. To było przypomnienie, dlaczego Michael Jackson stał się głeboko nieszczęśliwym, samotnym człowiekiem, wiodącym całkowicie zdziwaczałą egzystencję" - pisze Smart.

"Zabranie dzieci na pogrzeb to jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu rodzica. (...) Gdy rodzina pojawiła się na scenie, byłem zaskoczony, zobaczywszy, że dzieci są prowadzone przed złotą trumną z prochami ukochanego ojca" - ciągnie dziennikarz. Najbardziej dostało się siostrze Michaela:

"Gdy Janet Jackson próbowała zniżyć mikrofon dla jej drobnej budowy bratanicy, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wiem, że Jankesi są ckliwi jak żaden inny naród, ale stawianie będącego w żałobie dziecka w centrum zainteresowania jest dyskusyjne".

Dowiedz się więcej na temat: Michael Jackson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje