Seweryn ma 80 lat i ani myśli o zakończeniu kariery. Teraz można go oglądać w dwóch filmach
Andrzej Seweryn, otwiera się w nowym oknie uchodzi za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. W swoim dorobku gwiazdor ma 100 samych tylko ról filmowych i serialowych, a przecież nieprzerwanie jest również związany ze sceną.
Pomimo dojrzałego wieku mężczyzna wciąż jest aktywny zawodowo. Aktualnie w kinach można oglądać aż dwie produkcje z jego udziałem: "Lalkę" Macieja Kawalskiego oraz "Syrenkę Picassa" Janusza Zaorskiego.
W jednym z najnowszych wywiadów wrócił pamięcią do początków swojej kariery, a konkretnie do czasu studiów w szkole teatralnej w Warszawie. Nie do wiary, co wyznał.
Nieoczekiwanie wyszła na jaw prawda o Sewerynie. Musiały minąć 62 lata
Choć od tych wydarzeń upłynęło kilka dekad, Seweryn do dziś pamięta egzaminy wstępne do szkoły, do których przystąpił w 1964 roku.
"Pamiętam doskonale. Pierwszy egzamin, drugi etap i trzeci też. Nie wiedziałem tylko, że tak zmieni się moje życie" - powiedział w rozmowie z "Vivą!".
Wystarczyło mu zresztą dosłownie kilka słów, by oczarować wykładowców. Owo przeżycie przydało mu się jednak później, gdy sam zaczął oceniać studentów.
"Ja zacząłem chyba od słów: 'Nie...', bo to był wiersz Broniewskiego (...). I po tym drugim, trzecim 'nie' pan rektor, profesor Jan Kreczmar, przerwał mi i to był koniec mojego pierwszego etapu. Ale jak widać, efekt absolutnie zachwycił. Ale nogi mi drżały, pamiętam to. Pamiętam, gdzie to było. To jest też ważne takie doświadczenie, bo potem, gdy pan patrzy na początkujących aktorów, to wie, co oni muszą przeżywać" - dodał.
Potwierdziły się ponure doniesienia ws. Andrzeja Seweryna. "Mogę liczyć tylko na siebie"
Andrzej Seweryn wspomina siebie samego jako wytrwałego, pracowitego studenta.
"Moja matka była chłopką, tata był warszawskim inteligentem, (...) więc byłem studentem prawdopodobnie zaciekłym, pracującym (...) cały czas, kiedy tylko było można. Wiedziałem, że mogę liczyć tylko na siebie. (...) Nie byłem synem szlacheckim czy arystokratycznym (...), nie miałem wujków za granicą" - mówił.
Wszystko zależało więc od niego samego: jego talentu i pracy.
"Z tym talentem to rzecz względna, ale na pewno [stawiałem - przyp. aut.] na moją ciężką pracę" - dodał.

Zobacz też:
To nie były plotki ws. syna Andrzeja Seweryna. Sam się przyznał, otwiera się w nowym oknie








