Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Pobił Rihannę, teraz żałuje

Piosenkarz r'n'b, Chris Brown, który tydzień temu został aresztowany w związku z podejrzeniami o pobicie kobiety, powiedział w niedzielę, że "jest mu niezwykle przykro" wskutek tego, co zaszło, oraz, że poszukuje pomocy u swojego pastora i rodziny.

Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami anonimowych przedstawicieli policji ofiarą Browna padła jego dziewczyna Rihanna.

Reklama

19-letni gwiazdor zaznaczył, że wiele informacji, które pojawiły się po tym incydencie w mediach, jest niezgodnych z prawdą, choć nie chciał zdradzić szczegółów.

"Nie potrafię wyrazić słowami tego, jak bardzo jest mi przykro i jak jestem zasmucony tym, co się wydarzyło. Szukam wsparcia i pomocy u pastora oraz mojej rodziny. Jestem zdeterminowany, by z bożą pomocą stać się kimś lepszym" - napisał Brown w oświadczeniu odczytanym przez jego rzecznika Michaela Sitricka.

"Wiele spekulacji, które pojawiły się potem w mediach, nie ma nic wspólnego z prawdą" - dodał piosenkarz. Brown jednocześnie zaprzeczył, jakoby sam zamieszczał w internecie jakiekolwiek komentarze w związku z tą sprawą. "Wpisy na ten temat, które pojawiły się pod moim imieniem, są fałszywe" - podkreślił.

Brown dobrowolnie oddał się w ręce policji w Los Angeles 8 lutego, lecz został wkrótce zwolniony za kaucją w wysokości 50 tys. dolarów. Nadal trwa śledztwo w tej sprawie. Na razie piosenkarzowi nie postawiono oficjalnych zarzutów.

Jak donosiły media, aresztowanie Browna, autora takich hitów jak 'Wall to Wall" i "Run it!", nastąpiło po kłótni z jego partnerką, gwiazdą pop Rihanną, tuż po imprezie poprzedzającej ceremonię rozdania nagród Grammy. Jak wyjaśnili anonimowi przedstawiciele policji w Los Angeles, para pokłóciła się podczas powrotu z imprezy, a kiedy wysiedli z samochodu, doszło między nimi do rękoczynów. Kobieta wezwała policję, jednak kiedy funkcjonariusze pojawili się na miejscu, Browna już tam nie było. Piosenkarz sam wkrótce zgłosił się na komisariat. Obie gwiazdy w ostatniej chwili odwołały swój udział w gali Grammy.

Po aresztowaniu Browna, producent gum do żucia, firma Wrigley, z którą gwiazdor miał podpisany kontrakt reklamowy, natychmiast zawiesiła kampanię z jego udziałem.

PAP/pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »