Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Piotr Garlicki: Muszę pracować, bo mam nędzną emeryturę!

U szczytu kariery rzucił pan wszystko i wyjechał do USA.

Reklama

- Moja decyzja była w części pochodną stanu wojennego. Bojkotowałem media publiczne, więc finansowo powodziło mi się bardzo kiepsko. Z 100 dolarami w kieszeni i z dziewczyną wyruszyłem do USA. Ta przygoda trwała prawie 15 lat.

Jak z perspektywy czasu patrzy pan na lata spędzone w USA?

- Nie pracowałem jako aktor, musiałem więc nauczyć się wielu nowych zawodów, zdobyłem umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach. Zyskałem też niebywały szacunek dla pieniędzy, bo ciężko trzeba było na nie zapracować. Dosłownie każdego dolara obracało się pięć razy, zanim się go wydało. I w Nowym Jorku urodził się mój drugi syn Kasper.

Ale znowu wykonał pan woltę i wrócił do Polski...

- Gdybym wyjechał wcześniej, to prawdopodobnie już bym nie wrócił. Jestem dobrym przykładem pierwszego pokolenia emigrantów, którzy mają duże trudności z asymilacją, dlatego że nie mają przyjaciół, których zyskuje się w szkole. Mój syn już nie ma takich problemów. Mieszka w USA, tam skończył studia. Ja obracałem się głównie wśród Polaków. W sprawach zawodowych wiodło mi się dosyć dobrze, ale na wiele decyzji nie byłem gotowy. Trochę tęskniłem do zawodu. Proszę pamiętać, że w tym czasie zmieniła się sytuacja polityczna w Polsce. Dlatego całą rodziną wróciliśmy.

Jednak syn mieszka teraz w Nowym Jorku. Żona także?

- Była żona, bo kilka lat temu się rozwiedliśmy. Dorota wróciła, bo Ameryka zawsze była jej marzeniem. Syn początkowo został ze mną. Tu skończył szkołę podstawową i trzy klasy gimnazjum. Wtedy z żoną podjęliśmy decyzję, że powinien studiować w USA, więc pojechał do swojej mamy. Ukończył stosunki międzynarodowe. Pracuje w jednym z banków na Manhattanie. Mamy bardzo dobre relacje, dużo rozmawiamy przez Skype'a. Kiedy mnie odwiedza, obowiązkowo jeździmy w Tatry, do Zakopanego albo na słowacką stronę. Kasper kocha Tatry, tę miłość do gór udało mi się w nim zaszczepić.

Z charakteru Kasper jest do Pana podobny?

- Wydaje mi się bardziej rozważny. Potrafi analizować, planuje. Więcej moich cech ma starszy syn, Łukasz. Jest może nawet bardziej porywczy i emocjonalny niż ja.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Garlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »