Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Paweł Pochwała był gwiazdą TVP i prowadził "Kawa czy herbata?". Zaskakujące, co czym dziś się zajmuje!

Paweł Pochwała (60 l.) – jeden z najbardziej lubianych gospodarzy emitowanej przed laty na antenie TVP1 "Kawy czy herbaty?" - pracuje na Woronicza już prawie 28 lat. Aktualnie znacznie więcej czasu niż przed kamerą spędza... stojąc za nią. Reżyserowane przez niego programy są najchętniej oglądanymi pozycjami spośród wszystkich, które proponuje swym widzom telewizyjna Trójka.

Paweł Pochwała cieszył się kiedyś opinią najsympatyczniejszego prezentera Jedynki. Przez 20 lat był związany z porannym programem TVP1 "Kawa czy herbata?", którego był gospodarzem, szefem, wydawcą i reżyserem. Reżyseria zawsze dawała mu największą satysfakcję, więc kiedy tylko mógł, stawał za kamerą - to on współtworzył telewizyjne hity "Kuchnia z Okrasą", "Komedianci" i "Kiosk przy Wspólnej" oraz zrealizował i wyreżyserował dziesiątki programów na temat... żeglarstwa. 

Nie wszyscy wiedzą, że dziennikarz jest wyczynowym żeglarzem, ma na swoim koncie m.in. start w wielu regatach na całym świecie oraz udział w mistrzostwach Polski i Europy. Paweł Pochwała - już będąc pracownikiem TVP - ukończył studia na wydziale reżyserii warszawskiej szkoły teatralnej oraz na wydziale produkcji telewizyjnej łódzkiej filmówki. Zawsze marzył o tym, by robić programy, a nie tylko w nich występować.

Reklama

"Kiedy prowadziłem "Kawę, czy herbatę", najbardziej lubiłem wyjazdy w teren, bo wtedy budził się we mnie instynkt reportera i reżysera" - wspominał na łamach "Faktu". Pochwała od wielu lat zajmuje się w TVP tematyką żeglarską i wodną. "Pochwała żeglarstwa", "Pierwsza Dama oceanów", "Dwa żywioły, dwie pasje" i "Temat rzeka" to zaledwie kilka spośród dziesiątków reportaży o żeglowaniu, jakie zrealizował. 

"Żeglarstwo jest dziedziną, która zawsze czyni ludzi lepszymi. Ma doskonały wpływ na młodzież, organizuje życie dorosłym i pozwala zdobywać nowych kumpli w różnych zakątkach Europy. W moich programach chcę zachęcać widzów do kontaktu z tym światem" - stwierdził w rozmowie z magazynem "Wiatr".

Paweł Pochwała każdą wolną chwilę spędza na wodzie. Nie wyobraża sobie swojego życia bez żeglowania. Gdy był młodym chłopakiem, pływał w barwach klubu Warmia Olsztyn i wróżono mu wielką karierę sportową. Bardzo żałuje, że odszedł od żeglugi regatowej... 

"To był jeden z moich największych błędów. Dziś chcę trochę nadrobić stracony czas. Żeglowanie w wieku dojrzałym ustawiło mi życie na nowo. Biegam, chodzę na siłownię, trenuję trzy razy w tygodniu według planu przygotowanego przez trenera. I kocham to!" - powiedział tuż przed wybuchem pandemii internetowemu "Magazynowi dla żeglarzy". 

Do regat Paweł Pochwała wrócił dopiero w 2008 roku. Podczas narciarskiego pobytu we Włoszech wybrał się na wycieczkę nad jezioro Garda. Zobaczył wąsatych i brzuchatych sterników po pięćdziesiątce, którzy ścigali się z nastolatkami. 

"To byli faceci tacy jak ja! Pomyślałem wtedy, że muszę wrócić do żeglowania" - wspominał. (źródło cytatu: "Wiatr") 

Rok później dziennikarz wyjechał na pierwsze regaty za granicę. W Szwecji, podczas Pucharu Europy dla zawodników w wieku od 35 do 78 lat, dopłynął do mety jako drugi (w imprezie brało udział 180 żeglarzy!). Mówi, że znów poczuł wiatr w żaglach i już nie było odwrotu! W 2015 roku były prowadzący "Kawy czy herbaty?" wystartował w dwóch prestiżowych zawodach dla żeglarzy... wyczynowych - na Mistrzostwach Europy zajął 11. miejsce, a podczas Mistrzostw Polski zdobył srebrny medal! 

Od kilku lat jest rzecznikiem prasowym Olsztyńskiego Klubu Żeglarskiego i Szkółki Żeglarskiej Junga w Olsztynie. Choć dziś Paweł Pochwała bardzo rzadko gości na ogólnopolskich antenach TVP, wciąż pojawia się przed kamerą - obecnie prowadzi "Warszawski dzień" w TVP3 Warszawa - ale przede wszystkim zajmuje się pisaniem scenariuszy i reżyserowaniem programów dla telewizyjnej Trójki. Jest twórcą cieszących się sporą popularnością cykli "Dwie stolice", "Ludzie Mazowsza" i "Gra Warszawa". 

Pytany, czego najbardziej nie lubi w swojej pracy, Paweł Pochwała bez wahania mówi, że koszmarem są potrafiący wszystko zepsuć nierzetelni współpracownicy, z którymi - na szczęście - nie ma zbyt często do czynienia, oraz trema, która - niestety - paraliżuje go zawsze, gdy staje przed kamerą. 

"Stojąc przed kamerą, umieram z nerwów. Ale bardzo lubię to uczucie" - powiedział portalowi "lo34.natan.pl". 

Myślicie, że Paweł Pochwała wróci kiedyś do Jedynki, czy raczej doczeka emerytury w TVP3?

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

AIM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Pochwała | TVN SA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje