Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Paulina Chylewska: Jesteśmy włoską rodziną, podczas kłótni latają talerze

Paulina Chylewska (38 l.) uchodzi za szczęśliwą matkę i żonę. Jednak nie mówi, że mąż to najcudowniejszy mężczyzna pod słońcem. Docenia zalety, lecz widzi też wady. I umie je akceptować.

Jako dziennikarka chciała pomagać ludziom, być drugą Elżbietą Jaworowicz, trafiła jednak do redakcji sportowej. Pracujący tam panowie uważali, że kobieta nie może się znać na sporcie. Dowiodła, że jest inaczej i zyskała sympatię widzów.

Reklama

Niedawno, po ponad dwudziestu latach pracy, pożegnała się z TVP i postanowiła przejść do Polsatu i jak sama wyjawia, to nie była dla niej łatwa decyzja. Jednak nie porzuci ukochanej tematyki i dalej w swojej karierze dziennikarskiej będzie zajmowała się sportem.

Nic dziwnego, bo to nie tylko jej zawód i pasja. Dzięki swoim zainteresowaniom poznała obecnego męża. Paulina, która lubiła sport, miała słabość do chłopców o podobnych zainteresowaniach. Pod koniec podstawówki zaczęła się spotykać z rok starszym Filipem grającym w koszykówkę. Zanim poznała przyszłego męża, miała jeszcze kilka sympatii. 

"Byłam kochliwa" - przyznaje Paulina.

Na studniówkę zaprosiła Marcina Feddka, pięć lat starszego piłkarza. Niespecjalnie jej się podobał, ale świetnie tańczył. Zaskoczyło go, że taka ładna dziewczyna nie ma z kim iść na tak ważną imprezę. Paulina wpadła mu w oko, postanowił zdobyć jej serce.

Nie było łatwo, bo wkrótce wyjechała z Bydgoszczy do stolicy. Przyciągnął ją tam casting do ogólnopolskiego programu telewizyjnego. Bakcyla dziennikarstwa połknęła już wcześniej. Wszystko zaczęło się przypadkiem.

"Pewnego dnia tata usłyszał w lokalnej telewizji, że jego ulubiona reporterka, Basia Kozber, szuka młodych ludzi do prowadzenia audycji. Zapytał, czy bym się nie zgłosiła" - opowiada. 

Postanowiła spróbować. Praca na antenie bardzo jej się spodobała. Dlatego bez wahania ruszyła do stolicy, gdy telewizyjna jedynka ogłosiła nabór do programu "Rower Błażeja". Do Warszawy przyjechał za nią Marcin Feddek.

"Wcześniej chciałem być piłkarzem jak mój ojciec. Ale te plany pokrzyżowały kontuzje" - przyznaje Marcin.

Szef redakcji sportowej w TVP, którego znał z Bydgoszczy, zaprosił go na rozmowę. W zespole była też Paulina. Ale Marcin Feddek wkrótce przeszedł do Polsatu, więc długo razem nie popracowali. Teraz będą mieli na to szansę. "Po 12 latach znów razem pod jedną banderą!"- tak radość z tego, że żona dołączyła do dziennikarzy Polsatu, wyraził Marcin Feddek na jednym z portali społecznościowych.

Są już 15 lat po ślubie, który wzięli w rodzinnej Bydgoszczy.

"Jesteśmy włoską rodziną, podczas kłótni latają talerze" - przyznają. 

Na szczęście szybko się godzą, a już następnego dnia nie pamiętają, o co im poszło. Zwykle o drobiazgi: np. kolor ścian w sypialni. Starają się nie dopuścić do poważnych kryzysów, dlatego przegadują problemy na bieżąco.

"Nie ma sensu zamiatać niczego pod dywan, konflikt nie rozwiąże się sam. Nie jestem w stanie powiedzieć, że mam najwspanialszego, najcudowniejszego męża na świecie. Marcin to świetny facet, jest nam wspaniale, ale nie wpadam w uniesienia, nie lewituję na chmurce, widzę wady i zalety, i wszystkie akceptuję".

Małżeństwo dodatkowo scementowały dzieci: 10-letnia Lena i o 4 lata młodsza Nina. Chociaż Marcin marzył o synu, z którym dzieliłby piłkarską pasję, oszalał na punkcie dziewczynek. Gdy na świecie pojawiła się starsza córka, przewijał ją i kąpał. Jak była mała, oboje wstawali do niej w nocy - zrywali się na równe nogi, gdy tylko zakwiliła.

"Nie potrafiłam sobie wyobrazić Marcina jako ojca. Zawsze był energiczny, nie znosił nudy. Okazało się, że wspaniale się sprawdza w tej roli. Jest bardzo troskliwy i opiekuńczy" - podkreśla Paulina. 

Ona też pokochała bycie mamą. Oboje od początku wiedzieli, że Lenka będzie miała rodzeństwo. Marcin, jedynak, zazdrościł żonie więzi z bratem. Gdy drugi raz była w ciąży, czekał na syna. Ale, ku radości Lenki, na świat przyszła dziewczynka.

Tata zabiera córki na basen, rolki, narty, rower, uczy grać w nogę. A mama organizuje wypady do kina, teatru na koncerty. Najwięcej upragnionego czasu dla siebie mają w wakacje, które w tym roku spędzają w Skandynawii.

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje