Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Patrycja Markowska stanęła przed trudnym dylematem?

Być mamą czy gwiazdą sceny? To dylemat, przed którym stanęła właśnie Patrycja Markowska (37 l.). Jej syn nie raz bardzo za nią tęskni. Okazuje się, że też jest utalentowany, tak jak mama, lecz, zapewne ku zaskoczeniu niektórych, ani myśli iść w jej ślady!

- Jestem szczęśliwy, że moja córka się realizuje. Wygrała życie, ma wspaniałą rodzinę i świetny zawód. Trudny, stresujący, ciężki, ale bardzo pociągający - mówił Grzegorz Markowski (64 l.) o swojej córce Patrycji. 

Reklama

Od dziecka światem Patrycji była muzyka. Z ojcem śpiewała w domu "Nie płacz Ewka" patrząc z zazdrością, jak tata przygotowuje się do koncertów. Obiecywała sobie, że kiedyś pójdzie w jego ślady. Ale nazwisko ojca nie ułatwiało Patrycji kariery, choć skrycie marzyła, by nagrać dziecięcą płytę, jak kiedyś Natalia Kukulska (41 l.).  

Patrycja musiała poczekać na swoją szansę. Debiutancki album "Będę silna" wydała dopiero w 2001 roku, gdy miała już 22 lata. Teraz, gdy jest już gwiazdą, bardzo docenia to, że śpiew stał się jej sposobem na życie. I nie zna lepszego.  

- Wiedziałem, że jeżeli będzie konsekwentna, będzie miała dużo energii oraz siły, to odnajdzie się w tym zawodzie. [...] A uświadomiłem sobie, że córka ma zdolności wokalne kiedy skończyła... 9 lat - opowiada Grzegorz Markowski.  

Właśnie 9 lat skończył w tym roku syn Patrycji, Filip. - Mój książę Filip, moja miłość - mówi o jedynaku Patrycja.  

Syn odziedziczył jej temperament, głos i wrażliwość. - Jest bardzo muzykalny - zapewnia wokalistka.  

Wystąpił w klipie do piosenki "Nim się zamienisz w żart". Wydaje się naturalne, że mógłby iść w ślady swojego sławnego dziadka i mamy. Ale nic z tych rzeczy!  

Filip nie znosi zawodu, który z taką miłością wykonuje jego mama. Długie trasy koncertowe, w jakie wyjeżdża wokalistka ze swoim zespołem, dla jej synka są jak zły sen. Często nie ma jej w domu, a Filip te jej nieobecności znosi bardzo źle.  

- Powiedział mi niedawno, że śpiewanie to jest najgorszy zawód, jaki można sobie wybrać - mówi z żalem Patrycja.  

Tata, Jacek Kopczyński, choć bardzo kochający, nie wystarcza. Filip tęskni za normalną mamą, która czeka z obiadem, zawiezie na lekcję tenisa. - Staram się jak mogę, ale pewnych rzeczy nie przeskoczę - żali się wokalistka.  

Czy zwolni tempo?


Dowiedz się więcej na temat: Markowska Patrycja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje